Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OKAZJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OKAZJE. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 czerwca 2018

THE ONE best gift for your kid


Zawsze piszę o tym, że nie chce się powtarzać, ale tym razem powtórzę się świadomie i jeszcze będę to bezczelnie celebrować: nie ma lepszego prezentu, który możemy dać dzieciom niż nasz CZAS. To wcale nie powinien być prezent, ale - nie oszukujmy się - na co dzień mamy go jak na lekarstwo, czy tego chcemy, czy nie, dlatego od święta KONIECZNIE odstawmy wszystko inne na boczny tor i bądźmy obecni, bez telefonu, telewizji, znajomych i innych rozpraszaczy, ale przede wszystkim BEZ LIMITU.
Co powiecie na to, by zrobić z tego tradycję?

sobota, 19 maja 2018

15 most beatiful gifts for kids

Najpiękniejsze dzieciowe rzeczy, jakie ostatnio widziałam. Tylko i aż 15 cudowności. Napiszcie, co o nich sądzicie.
U góry: 
1. Gra zręcznościowa Chwiejny mur, Noski Noski
2. Książka zadaniowa Kazik w mieście, Czytam.pl
3. Trzy książeczki o trzech misiach do samodzielnego złożenia, Rzeczownik 
4. Kaktus-maskotka, jeden z wielu czadowych przytulańców marki CruellyCool
5. Zestaw kreatywno-plastyczny z wyścigówkami Kipod, Kidy.pl

środa, 16 maja 2018

magnetic fun

Magnetycznych zabawek mamy już w domu kilka i wszystkie okazały się strzałem w 10. Angażują na długie godziny i dają dziecku mnóstwo możliwości realizowania swoich pomysłów. Jedna z naszych ulubionych marek - Janod - ma w tym roku wyjątkowo bogatą ofertę tzw. magnetibooków. Możecie je obejrzeć TUTAJ, a jeden z nich - wygrać w naszym rozdaniu - TUTAJ. Na pewno będzie doskonałym prezentem na Dzień Dziecka. U nas hitem jest ten z buźkami. Niedźwiadek codziennie (serio! każdego dnia!) tworzy kilka nowych twarzy. Ma naprawdę szalone, często mocno abstrakcyjne pomysły, a ja uwielbiam patrzeć, co tym razem kombinuje. Moim ulubieńcami są jak dotąd Nietopies (połączenie nietoperza i psa) oraz Człowiek-kaktus.

poniedziałek, 14 maja 2018

doll for a boy

Pomysł z kupieniem lalki-chłopca dla Niedźwiadka "chodził za mną" od dawna. Sama nigdy nie byłam fanką lalek, a moja mama do dziś pamięta, jak jako dziecko zareagowałam histerycznym płaczem, gdy mi jedną dała, bo marzyłam o... wyścigówce. No, cóż, nie byłam typową dziewczynką, podejrzewam jednak, że gdybym miała wybór większy niż bobas, księżniczka albo Barbie-baletnica, mogłabym się jednak lalkami zainteresować.  Bo - przyznaję bez bicia - w tym chłopaczku ze zdjęć zakochałam się od razu, najpierw ja, a dopiero potem Niedźwiadek. Nie dało się inaczej, po prostu! To nie jest typowy wybór dla chłopca, ale jeden z najlepszych, jaki zrobiłam. Sprawdza się genialnie dla małego, żądnego przygód faceta, bo Finn (który otrzymał od Niedźwiadka swojskie imię Jacek) to wymarzony kompan do prawdziwych łobuzerskich zabaw. 

wtorek, 5 grudnia 2017

poniedziałek, 27 listopada 2017

BEST GIFTS EVER: wooden toys

Grudzień już za kilka dni, więc oprócz pracy po nocach w wielkiej konspiracji szykuję dla chłopców kalendarz adwentowy. Wybierając #ponadczasowe_prezentowe_hity, myślałam również o takich drobiazgach, które umilą oczekiwanie do pierwszej gwiazdki, dlatego w kolażach poniżej znajdziecie zarówno droższe prezenty (pamiętajcie o zrzutkach!), jak i takie za kilkanaście złotych. 

Nr 1 PUZZLE
Nr 2 DREWNIANE ZABAWKI 

poniedziałek, 20 listopada 2017

BEST GIFTS EVER: puzzles


Dziś rano spadł u nas pierwszy, jeszcze nieśmiały śnieg. Pijemy ciepłą herbatę z goździkami, a chałkę smarujemy ciasteczkowo-korzennym kremem z Lidla. Czekamy na Święta i myślimy o prezentach - nic już na to nie poradzimy. Ilość świeczek i łańcuchów świetlnych w naszym domu z roku na rok osiąga coraz bardziej absurdalny poziom, za to jako doświadczeni rodzice w wybieraniu prezentów dla dzieci osiągnęliśmy już #levelMaster 👊😀👏 

Dlatego też w tym sezonie pokażę Wam same #ponadczasowe_prezentowe_hity, czyli rzeczy, które nie zwiodły nas nigdy, sprawdzają się dla dzieci w każdym wieku, a w bonusie jeszcze integrują rodzeństwo. 

Nr 1: PUZZLE

czwartek, 1 czerwca 2017

winning kids

Jedno z największych niebezpieczeństw prowadzenia bloga o tematyce parentingowej polega na tym, że nietrudno doprowadzić do sytuacji, w której "blogowe" potomstwo Dzień Dziecka ma znacznie częściej niż raz w roku. Dlatego coraz częściej rezygnujemy z zabawek jako prezentów, a zamiast tego wybieramy niecodzienne, ciekawe aktywności. W tym roku polecałam Wam zorganizowanie seansu pod gwiazdami. Wkrótce pokażę jeszcze więcej tego typu propozycji. 
Są jednak takie rzeczy, których nigdy nie mamy dosyć, a są to książki, klocki i gry. 
Dziś macie okazję zagrać na naszym FB o dwie z nich - Monopol i Zgadnij kto to? - znane formuły w nowych odsłonach, atrakcyjnych szczególnie dla małych fanów piłki nożnej (i dla ich tatusiów!). Takie niebanalne wersje popularnych planszówek to specjalność marki Winning Moves Polska. Zajrzyjcie do nich. Znajdziecie tam gry nie tylko dla miłośników Świnki Peppy, Psiego Patrolu czy Minionków, ale też... Gry o tron, Gwiezdnych wojen, a nawet KSW! 

poniedziałek, 22 maja 2017

cinema under the stars

Kawałek ogrodu, taras, albo balkon, kapa, poduchy, napoje i przekąski (tego dnia naprawdę nie muszą być ani wymyślne, ani jakoś super zdrowe), zapas koców, gdyby zrobiło się chłodno, może jakiś spray lub pochodnia, która odstraszy komary, kilka lampek dla klimatu, ekran lub laptop, i gotowe - kino pod gwiazdami zaprasza!

czwartek, 27 kwietnia 2017

36


1/2/3/4/5/6/7/8/9/10/11/12

Dojrzewanie jest fajne. Lubię ten swój licznik.
Z okazji moich jutrzejszych urodzin #36factsaboutme i lista wymarzonych prezentów.

1. Jestem totalnie praworęczna. Lewą ręką nie umiem się nawet dobrze podrapać.
2. Podobno ludzie dzielą się na tych, którzy mogą zjeść kilo czekolady i nie przytyją nawet pół grama oraz na tych, którzy tylko wejdą do działu ze słodyczami, a już przytyli. Należę do tych drugich.
3. Siwieję od 24. roku życia.

czwartek, 6 kwietnia 2017

here comes The Easter Bunny

Tradycja zajączkowych prezentów jest w mojej rodzinie dość nowa. Zaczęliśmy ją praktykować, kiedy byłam już nastolatką, przede wszystkim ze względu na moje młodsze rodzeństwo, choć przyznaję, że nawet "taka stara" miałam z tej zabawy nie mniej frajdy niż dzieciaki. Wybiegaliśmy - każdy ze swoim koszykiem - do ogrodu i szukaliśmy w nim czekoladowych jajek. Z czasem, kiedy już podrośliśmy, a nie mieliśmy jeszcze swoich dzieci, do tych jajek dołączyły też drobne prezenty. I tak zostało. 
Mimo wszystko nie opowiadam chłopcom o Zającu jak o Świętym Mikołaju. Wiara w Mikołaja ma dla mnie zupełnie inny wymiar. Zająca od początku traktujemy umownie. Chłopcy wiedzą, że to zmyślona postać, ale wcale im to nie przeszkadza - ot, kolejna okazja do niespodzianek. Czyli powód do radości. Tak jak ja kiedyś, tak oni dzisiaj uwielbiają frajdę, jaką dają im te ogrodowe poszukiwania. A jeśli w dodatku jest już ciepło i wiosna rozgościła się już na dobre, chętnie konsumują swoje skarby od razu, na dworze. I tam też testują nowe zabawki. 

Praktykujecie tę tradycję? 
W ten sam sposób czy jednak inaczej?

Na zdjęciach możecie zobaczyć, jak wyglądała nasza przedwczesna Wielka Niedziela, zorganizowana - ku uciesze łobuzów - na potrzeby sesji, i jakie prezenty wybrałam w tym roku dla chłopców. Poniżej znajdziecie ponadto linki do tych i kilku innych rzeczy, które wpadły mi w oko. Mieszczą się one w przedziale cenowym do 100 zł. 

poniedziałek, 19 grudnia 2016

it's Christmas time: share

Niedaleko naszego kawałka lasu, na skraju polany, pod linią drzew ktoś postawił paśnik dla saren i dzików. Zauważyliśmy go wczesną jesienią podczas spaceru i obiecaliśmy chłopcom, że wrócimy tu zimą, by wypełnić jedno z naszych tradycyjnych zadań z kalendarza adwentowego: dokarmić leśne zwierzęta. Dotąd napełnialiśmy jedynie karmnik dla ptaków przed domem i wieszaliśmy słoninę na drzewie albo zanosiliśmy orzeszki pod dziuplę zaprzyjaźnionej wiewiórki. Tym razem pokusiliśmy się jednak o akcję większego kalibru. Zabraliśmy ze sobą spory zapas siana, obierki jabłek, ziarenka i pokruszone suche pieczywo. Chłopcy byli bardzo przejęci i zaangażowani. Z zapałem rozkładali pokarm w paśniku, a J.J. rozwiesił też jabłkowe skórki na gałęziach pobliskich drzew i poustawiał wysoko pudełeczka ze słonecznikiem dla ptaszków - żeby im tego smakołyku ssaki nie podjadły. Nie chcieli potem w ogóle wracać do domu, a planowali czekać do wieczora, żeby zobaczyć, jak zwierzaki się schodzą na ucztę. 

środa, 23 listopada 2016

advent calendar

Najwyższy już czas pomyśleć o wypełnieniu kalendarza adwentowego. Wiem, że podobnie jak my, większość z Was także stawia przede wszystkim na zadania i małe gifciki. Wybór tych drugich znajdziecie poniżej, większość z nich za ok. 10-20, zaledwie kilka do 40. Przy okazji przypominam Wam wpisy z ostatnich lat: 3 zasady wybierania świątecznych podarunków i 7 reguł mądrych świątecznych zakupów. Zwróćcie uwagę na punkt 7 - bo wciąż jest i zawsze będzie n a j w a ż n i e j s z y!

czwartek, 26 maja 2016

all about me

Serduszko dla Was, mamy.
Wycięte przez J.J.'a, podkradzione przez Niedźwiadka. 
Z wiadomej okazji dziś - inaczej niż zwykle - nie będzie o chłopakach, a o mnie.

35 faktów.
Mniejszych lub większych dziwactw, upodobań i uzależnień. 

W zamian mam nadzieję usłyszeć coś o Was.
Zróbcie mi prezent i zostawcie w komentarzu swoje mini-cv ;) 

wtorek, 24 maja 2016

best gift ever

Najlepszym prezentem, jaki można dać dzieciom na Dzień Dziecka, jest nasza 100%-owa uwaga i czas. Wiem, że Ameryki nie odkrywam, ale widzę też po sobie, że chociaż się staram, by chłopcy mieli mnie na co dzień, nie zawsze jest to możliwe. Jak każda mama bywam na to zbyt zajęta lub zbyt zmęczona. Ostatnio mam szczególnie dużo pracy, a J.J. - wiele zajęć po lekcjach, na które biegamy razem z nim w tę i z powrotem, więc dni niemalże przeciekają nam przez palce. Żeby ich całkiem w tym pędzie nie stracić (bo weekend to dla nas zdecydowanie za mało), postanowiliśmy spędzać poniedziałkowe popołudnia nad rzeką, a w piątki wracamy od terapeutki na piechotę, co oznacza 7-8 kilometrowy spacer. W ten sposób wyrywamy z tygodnia czas dla nas, na wspólną zabawę, rozmowę i bycie na luzie. Uważam to za bezcenne. A jak wygląda to u Was? Znajdujcie taki czas?

Na końcu posta przygotowałam dla Was wybór prezentów na Dzień Dziecka. Kilka drobiazgów. Do 100 zł. W tym roku nie szalejemy ;)

piątek, 8 stycznia 2016

skiing with kids

Ostatni tydzień spędziliśmy w Bałtowie - to taka mała miejscowość z Górach Świętokrzyskich z ośrodkiem narciarskim. Był to dość spontaniczny wyjazd, ale udał się świetnie. Od pierwszego zdjęcia na Instagramie, chcieliście wiedzieć, jak na nartach radzi sobie Niedźwiadek, w jaki sposób uczy się J.J., czy wynajmujemy instruktorów, jaki wiek jest najlepszy na rozpoczęcie przygody z nartami itp. Nie jestem ekspertem, więc nie chciałabym się wymądrzać. Poza tym uważam, że to, jak szybko dziecko będzie gotowe na narty, to sprawa bardzo indywidualna. Niektórym może się to nie spodobać nigdy i na to też musimy być gotowi i otwarci - to ma być przyjemność dla nas wszystkich, także dla dziecka, i nie widzę powodu, żeby przymuszanie czy presja miała psuć wszystkim humory (a widziałam takie sytuacje na stoku). 
Dla J.J.'a był to właściwie drugi sezon i muszę przyznać, że radzi sobie doskonale. Ale on nie ma natury ryzykanta, jeździ bezpiecznie i potrafi racjonalnie ocenić swoje możliwości. Widzę też, że nawet kiedy się trochę boi, ma ogromną satysfakcję z pokonywania swojego lęku, i jestem bardzo dumna, że postępuje właśnie w ten sposób. Instruktor dla niego nie był potrzebny, ponieważ Pan Mąż jeździ od dziecka, i robi to bardzo profesjonalnie, więc to jemu w naturalny sposób przypadła ta rola.
Niedźwiadek spróbował nart po raz pierwszy i myślę, że był to dobry moment na takie zapoznanie. Zdaniem Pana Męża, który jest fizjoterapeutą, (prawie) trzy lata to idealny na to wiek. W przypadku mniejszych dzieci przeciążenia dla kolan i stawów biodrowych mogą być zbyt duże, chociaż biorąc pod uwagę, ile czasu takie małe dziecko spędzi w pełnym osprzęcie na stoku, nie ma tego też co demonizować. Niedźwiadek jeździł w sumie może ze 2 i pół godziny przez te kilka dni. Po ok. 40 minutach - godzinie w ciężkich butach i przy swoich próbach nieustannego podchodzenia samemu pod górkę był już po prostu zmęczony. Znacznie trudniejsze do przeskoczenia od niewygody będzie też to, że ciężko się z malcem skomunikować na tyle, by mu w ogóle wytłumaczyć sens nowej aktywności lub wprowadzić jakieś zasady postępowania. Nawet bardzo kumaty Niedźwiadek byłby za mały np. na instruktora (gdybyśmy go potrzebowali), którego by zwyczajnie nie rozumiał, i niemal na pewno by nie słuchał (a widziałam na własne oczy przerażoną, nie rozumiejącą co się dzieje dwulatkę, jeżdżącą z bardzo miłą, ale jednak obcą dla niej kobietą). 
WAŻNE: Doradzałam narty zabawkowe, jako taką próbę i alternatywę dla sanek, ale Pan Mąż uświadomił mnie, że to jednak wywalone pieniądze, bo oswoić się tak malca nie da (zupełnie inne odczucie), a ryzyko kontuzji jest znacznie większe. 
Wnioski?
Przede wszystkim obserwujcie swoje dzieci, słuchajcie ich, wychodźcie im na przeciw i nie denerwujcie się. Najważniejsze, żeby te narty to był fun i wspólnie, rodzinnie spędzony czas. 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

our Christmas

Strasznie szybko minęły nam te Święta. Chyba też dlatego, że im jesteśmy starsi, tym bardziej nam potrzeba tego rodzinnego czasu, wspólnych gier, śmiechu, śpiewania i drobnych uszczypliwości. Tej miłości, która nie stawia warunków i prawdy, która nie potrzebuje owijania w bawełnę. 
Dzielę się dziś z Wami częścią tej atmosfery, przynajmniej na tyle, na ile potrafię ją uchwycić na zdjęciach. 

poniedziałek, 14 grudnia 2015

be

 
Bądźmy. Wiem, że to truizm, i wiem też, że na pewno się powtarzam, ale bywa nieraz, że nawet niechcący wpadamy w ten dziki pęd, zwłaszcza w gorącym przedświątecznym okresie, kiedy trzeba jeszcze wszystko dopiec, dokupić, dopakować, dobrać i dopiąć na ten nieszczęsny ostatni guzik. I pewnie, że fajnie, jak wszystko jest takie idealne, ale równie dobrze, jak nie jest. Bo przecież wcale, wcale nie o to chodzi. Może zabrzmi to dla Was dziwnie, jednak zauważyłam, że im bardziej jestem z kimś związana, im bliżej, tym mniej pucuję dom na błysk przed wizytą tej osoby. Tu nie chodzi o brak szacunku, bo ten wyrażam gościną, pyszną herbatą, jeszcze lepszym makowcem i tym, że słucham. Chodzi o to, że czuję się akceptowana, swobodna, że po prostu jest nam razem dobrze, niezależnie od tego, czy na pewno zebrałam ze stołu wszystkie rysunki chłopaków i wyszorowałam pastą do zębów nasze rodowe srebra z Ikei. Tak samo jest ze Świętami. Być blisko, razem, słuchać się nawzajem i... zwolnić, a nawet... jeszcze bardziej zwolnić - czy nie tego właśnie wszyscy pragniemy? Czy nie tego chcą od nas nasze dzieci? Czy nie tego najbardziej potrzebują? Bardziej przecież niż jakichkolwiek prezentów. 
W tym tygodniu w naszym kalendarzu mamy między innymi rozdawanie ciasteczek obcym ludziom na ulicy i życzenie im Wesołych Świąt, zapalenie świeczek w kościele dla tych, którzy odeszli, robienie łańcucha na choinkę i jeszcze kilka niespiesznych aktywności, dzięki którym oczekiwanie na Boże Narodzenie będzie się nam wszystkim już zawsze tak właśnie kojarzyło: jako bardzo, bardzo ciepły, rodzinny czas. 

poniedziałek, 30 listopada 2015

catch the world

Wiecie, po czym poznać różnicę pokoleń? Kiedy zgaśnie światło, stare pokolenie zaczyna szukać świeczek i zapalniczki, młode - włącza ekrany telefonów komórkowych. Byłam ostatnio uczestnikiem takiej sytuacji i przekonałam się, że to prawda. A jednak... moje dzieci domagały się świeczek :) Lubię się przekonywać, jak bardzo są naturalni, zaradni, swobodni i szczęśliwi. I jak niewiele im do tego potrzeba. 
Dziś pokazuję Wam prezenty, które idealnie się w ten ich świat wpisują. W tą ciekawość i potrzebę bycia blisko przyrody: aparat marki Plan Toys i lornetkę DAM. Chyba nie muszę Wam mówić, że te wybory, to strzały w dziesiątkę.

czwartek, 26 listopada 2015

rules for mummy blogger (before Christmas)

Obiecałam sobie, że w tym roku nie przegnę z zabawkami i będę się kurczowo trzymać własnego zdrowego rozsądku. Tak, tak, kurczowo, bo nie spodziewałam się jednak tak wielu propozycji współpracy z różnych sklepów. Na szczęście już nieraz pisałam, że blogerka ze mnie raczej du**wata, więc najpierw grzecznie co poniektórym odmawiałam, a potem przestałam nawet zaglądać do folderów "oferty" i "spam", bojąc się, że a nuż coś mi jednak wpadnie w oko (przepraszam!). Strasznie łatwo jest ulec pokusie - sami to wiecie - bo pięknych rzeczy jest na rynku zatrzęsienie, dlatego postanowiłam wyznaczyć sobie od początku jasne reguły, tj. decydowałam się TYLKO na:
1. Zabawki z listu do Świętego Mikołaja, czyli te, o których chłopcy marzą od dawna.
2. Rzeczy, które służą WSPÓLNEJ ZABAWIE, spędzaniu czasu razem, moim celom wychowawczym lub... zdrowiu.
3. Rzeczy, które zajmują mało miejsca. Serio! Przy naszym metrażu i dwójce łobuzów niezwykle istotne stało się to, by każdy gadżet ergonomicznie się pakował.
Jednym słowem: że postaram się wybierać mądrze. 
Będziecie mogli ocenić, jak mi się to udało w ciągu najbliższych tygodni, bo pokażę Wam stopniowo wszystkie nasze nabytki. Oczywiście te, które faktycznie okazały się sensowne (choć póki co liczę na to, że wszystkie takie będą).
Dziś: narzędzia marki Janod, z którą współpracujemy od dawna i do której mam ogromną słabość, ale też pewność, że każda rzecz będzie świetnej jakości, piękna i perfekcyjnie wykonana. Narzędzia to hit, który "idzie w ruch" kilka razy dziennie. Łączy łobuzów w rozwalaniu pod pozorem naprawiania i pobudza ich wyobraźnię. Zestaw był już na wyposażeniu lekarza pierwszego kontaktu i strażaka, który ratował rodzinę z płonącego auta, ale przydaje się głównie w otwartym niemal non-stop warsztacie samochodowym na środku naszego salonu. No, i mieści się w niewielkiej skrzyneczce :)