wtorek, 25 października 2016

autumn trends 2016/ best COATS

Zrobiło się zimno i czas już najwyższy pomyśleć o porządnej, ciepłej kurtce.  Tego typu zakup traktuję zawsze jak inwestycję na lata, tym bardziej, że okrycia po J.J.'u nosi potem Niedźwiadek. Ocieplana parka No Added Sugar służy J.J.-owi trzecią jesień/zimę i wciąż wygląda jak nowa. Ale nie zawiodłam się też nigdy na sieciówkach, o ile starannie wybrałam z ich oferty rzecz o ponadczasowym kroju, dobrze uszytą i "niezniszczalną". Dla chłopaków, którzy spędzają większość czasu na dworze, także w lesie i to niezależnie od pogody, ma to ogromne znaczenie. Podobnie jak to, żeby każdy z nich miał przynajmniej dwie kurtki na zmianę, a J.J. nawet trzecią - do szkoły - tu stawiam na te baleronowe modele, które z mojego doświadczenia najlepiej znoszą ciąganie po podłodze, za plecakiem, regularne gubienie się w szatni i na boisku, a przede wszystkim częste, bardzo częste pranie.  W szkole sprawdza się też świetnie kurtka w Minionki, którą zwyczajnie najtrudniej zgubić. 

Wybrałam dla Was kilkadziesiąt najfajniejszych modeli z aktualnej oferty sieciówek, podzielone na kombinezony dla maluszków, kurteczki dla mniejszych chłopców i dla większych chłopców, także nastolatków. Modeli praktycznych, ale nie "nudnych", które będą się zawsze świetnie prezentować, będą wygodne i nie zniekształcą dziecka, zamieniając go w bałwanka, kłodę czy jabłko na patyku. Mam nadzieję, że znajdziecie w tych propozycjach coś dla siebie. 

Powyżej: 1. Reserved, 2. Zara, 3. Zara, 4. Lindex, 5. T-A-O, 6. Endo, 7. Reserved, 8. Lindex

piątek, 21 października 2016

autumn trends 2016 with... NALLE/ good source

"Najlepszy nauczyciel to ten, który powie ci, gdzie patrzeć, ale nie powie ci, co widzieć" - brzmi jeden z moich ulubionych edukacyjnych cytatów. Kolejny Niedźwiadek przyniósł do domu wraz z piosenką, którą śpiewał podczas pasowania na przedszkolaka: "Ja się uczę, gdy się bawię, bo w zabawie jest ciekawiej". Myślę, że to dobry suplement do ostatniego szkolnego wpisu: dla dziecka WSZYSTKO jest nauką, każda chwila przynosi nowe odkrycia, rozwija, kształtuje, daje mnóstwo radości i satysfakcji, więc jeśli od samego początku pozwolimy mu swobodnie zdobywać wiedzę, z otwartym sercem i umysłem, nie zniechęci go do tego potem nawet najgorszy nauczyciel. Choćby dlatego, że to my jesteśmy tym pierwszym i najważniejszym z nich, i robimy to dobrze. Na wszelki wypadek, jeśli nikt Wam jeszcze tego dzisiaj nie powiedział: głowa do góry, mamuśki (i ojcowie!), dajemy radę!

wtorek, 18 października 2016

autumn trends 2016 with... EFVVA/ positive attitude

Nastawienie - to dla mnie słowo-klucz, jeśli chodzi o edukację chłopaków. Wiem, że targają Wami te same lęki co mną, macie te same wątpliwości (przypominam POST sprzed dwóch lat, który narobił wtedy trochę zamieszania, a jednak niewiele się od tego czasu zmieniło oraz najnowszy z początku tego roku) i marzycie o spokoju ducha, odprowadzając Wasze dzieci codziennie do placówek, obojętnie - publicznych czy prywatnych.
Jak Niedźwiadek odnalazł się wśród rówieśników? Czy lubi swoje panie? Czy leżakuje? Czy J.J. dobrze sobie radzi? Czy chętnie odrabia lekcje? Czy ma ich bardzo dużo? Pytacie mnie o różne aspekty, które Was niepokoją i cieszę się, kiedy mogę pomóc, albo chociaż podpowiedzieć jakieś sprawdzone rozwiązanie.

W większości przypadków działa to tak, że dziecko wyczuwa nasze obawy (nawet te, których wydaje nam się, że nie wyraziliśmy!) i przejmuje je jako swoje własne, "zaraża się" nastawieniem, a także stosunkiem do nauczyciela, systemu oceniania i organizacji zajęć. Stąd mam poczucie (i odrobinę pewności po rozmowach z mądrzejszymi ode mnie, w tym psychologami), że kluczową kwestią jest to, w jaki sposób JA mówię o szkole czy przedszkolu, o paniach i o zadaniach, ale przede wszystkim chyba o tym, CZEGO - zwłaszcza od J.J.'a - tak naprawdę oczekuję.
Tak, dobrze czytacie: skupiam się właśnie na tym, czego ja jako mama oczekuję od mojego syna, nie na tym, czego oczekuje pani - to jest dla mnie kwestia trzeciorzędna.
Jedno z moich ulubionych powiedzonek brzmi:

środa, 5 października 2016

autumn trends 2016 with... PAN PANTALONI / make the world a good place

Szczęście to stan umysłu, nie konta, nie szafy, nie cywilny.
Można sobie ten stan wypracować, wytrenować swoje myśli w taki sposób, by prowadziły do pozytywnych wniosków, wyćwiczyć w sobie optymizm i dostrzeganie wokół przejawów dobra, i można... nauczyć tego dzieci. Trochę tych postów o emocjach już u nas było (o empatii, o zazdrości, o wewnętrznym wybieraniu, o radzeniu sobie z dziecięcą złością, i swoją własną). Właściwie śmiało można uznać ten temat za Leitmotiv bloga ;)
Dziś chcę Wam opowiedzieć o tym, JAK UCZYĆ DZIECI DOSTRZEGANIA PIĘKNA wokół. To o tyle łatwe, że dzieci same je widzą. Właśnie dlatego, że są dziećmi i nie mają żadnych uprzedzeń, nie mają też doświadczeń i wiedzy, która kazałaby im oceniać coś negatywnie. Wszystko, co nowe, wydaje im się interesujące, a to, co interesujące, niejako z automatu jest piękne. Nasze zadanie sprowadza się więc do tego, by nie zniechęcać, nie obrzydzać i nie podsuwać złych ocen oraz dawać przykład. To ostatnie okazuje się najtrudniejsze.
Nietypowe imię czy ciuch, kucyk u faceta, wózek inwalidzki, ciemna skóra, maniera językowa, odstające uszy - stygmatyzować może wszystko, a jednocześnie NIC stygmatyzować nie musi. Dopóki dziecko nie usłyszy z naszych ust, że coś jest dziwaczne, dopóki tego nie wyśmiejemy, dla niego będzie to coś zupełnie normalnego. Innego, ale wciąż normalnego. Nie chodzi o to, żeby o inności nie rozmawiać i nie zwracać na nią uwagi. Wręcz przeciwnie. Rozmawiać trzeba. Z zachowaniem neutralności. 

wtorek, 4 października 2016

autumn trends 2016 with... SAMODOBRO / wild and free


Dzieciństwo ma swoje prawa. Jednym z nich jest możliwość nieustannego poznawania. Dzieci potrafią to najpiękniej, bo - w przeciwieństwie do nas-dorosłych - umieją się jeszcze wszystkim zachwycić. Wcale nie potrzebują wiele, by odczuwać wielką ekscytację albo dumę ze swojego odkrycia. Niedźwiadek i ja uczymy się od J.J.'a i podziwiamy jego ogromne serce, otwartość i odwagę w kontakcie z naturą. 
Pisałam Wam już o tym, że w czasie wakacji J.J. uratował ptaka, który utknął między listwami pod dachem - wspiął się tam, wyciągnął go i wypuścił. Ptak był tak wystraszony, że jeszcze przez dłuższą chwilę siedział na dłoni J.J.'a jak w bezpiecznym gnieździe i odzyskiwał spokój. Prawie się popłakałam, serio! 
Niedawno zobaczyliśmy z kolei, jak jeż w panice uciekał przed samochodem, który przejeżdżał naszą ulicą i wpadł w siatkę, grodzącą ogród opuszczonej posesji niedaleko naszego domu. Podeszliśmy tam i okazało się, że jeż nie może się stamtąd wydostać. Zaplątał się nie tylko w siatkę, ale i porastający ją bluszcz. Muszę przyznać, że bałam się go dotknąć - byłam pewna, że jeże kłują! J.J. nie miał żadnych oporów. Wyplątaliśmy go razem (jeż okazał się szorstki jak pumeks, a nie kłujący!) i przenieśliśmy na ścieżkę, którą mógł wrócić do lasu. 
Tę jaszczurkę, którą widzicie na zdjęciach, wujek chłopaków wykopał niespodziewanie z ziemi podczas sadzenia krzewów. Mało brakowało, a nasz pies zjadłby ją jednym kłapnięciem. J.J. ponownie okazał się bohaterem i wyniósł ją w bezpieczne, wysokie trawy nad rzeką. Po drodze zdążył się z nią zaprzyjaźnić i oswoić z nią sceptycznego z początku Niedźwiadka. 
***
Niedźwiadek zdecydowanie woli florę od fauny, a już szczególnie florę, którą można jeść. Za każdym razem pyta, czy dana roślina nadaje się do posmakowania i wzdycha rozczarowany, słysząc, że nie. Ale kwiatki zbiera nawet pomimo ich niejadalności.
- Będą dla ciebie, mamo. Albo nie. Wiesz co, są takie ładne, że będą lepiej dla mnie, okej?
:D