środa, 30 maja 2012

my father

Jeśli zabraknie "Przebieralni" w Empikach, to będzie jego wina (a wiem z wiarygodnych źródeł, że jeszcze dobrze nie rozpakowali, a już brakuje!). On oczywiście wie, że to trochę samobój i że pismo powinno leżeć na półce i samo-się-reklamować, ale nie może się powstrzymać...
Ech!

Kocham Cię, tato :* 
(ale daj też innym poczytać;)


czwartek, 24 maja 2012

last sunday

Ubranie J.J.'a na komunię (podobnie zresztą, jak na każde przyjęcie rodzinne) jest zawsze zadaniem karkołomnym. Chcę oczywiście, żeby wyglądał jak najlepiej, ale z drugiej strony wiem, że czeka na niego mnóstwo ruchu i zabawy, dokarmianie przez babcię, ciasta, lody, soczki, błoto i inne okoliczności przyrody, skłaniające raczej do wyboru stroju swobodnego i łatwego w praniu. Macie podobne doświadczenia? Jak można rozwiązać ten dylemat, podpowiadam w "Przebieralni" - hi, hi, znowu autoreklama, ale za to dziś mogę Wam pokazać gotową okładkę:

I jak? Podoba Wam się? 

A to już J.J. w ostatnią niedzielę:



 koszula - George
mucha - dzieło mamy (zamszowa!)
jeansy ze skórzanym paskiem - Rebel
trampki - Bobbi Shoes

Trampki te są dziewczęce, ale tak mi się podobały (zwłaszcza napis "freedom"), że postanowiłam je kupić mimo wszystko. Zamiast wściekle różowych sznurówek, które były w komplecie, użyłam zwykłego plecionego sznurka. Ten sam sznurek stał się też wiązaniem muchy, bo zabrakło mi gumki, a szyłam ją w nocy z soboty na niedzielę. 



 Chyba nie muszę Wam mówić, jaki prezent dostał Komunista ;)
Korzystały z niego wszystkie dzieci. Przez całą imprezę, czyli kilka ładnych godzin. W efekcie szybko skończyły się napoje - nomen omen - niewyskokowe, a dzieciaki ściągały z siebie kolejne warstwy ubrań. Oszczędzę Wam zdjęć w bieliźnie ;) Pokazuję jednak top, który J.J. miał pod koszulą. Rysuneczek wykonałam pisakami do tkanin i póki co przetrwał już dwa prania.




A tak wygląda moja fabryka koszulek. Czynna tylko od 2 do 4 rano ;)