wtorek, 30 kwietnia 2013

little boy, big journey

Ruszamy! Mam pietra z kategorii tych że-jak-nie-wiem-co. Nasza pierwsza daleka, oj, daleka podróż z Niedźwiadkiem. Tym Niedźwiadkiem, który nie lubi spać, a w samochodzie to już szczególnie, i który nie wytrzyma bez przytulania nawet pół godzinki. Będzie się działo, to pewne. Oby się jednak działo na tyle mało, żebyśmy wszyscy cali i zdrowi dotarli na miejsce, i w takim samym stanie i składzie wrócili. Trzymajcie kciuki!

A dla tych, co nie widzieli: nasza nowa grzechotka :D

podusia z piórkiem - ja
bawełniany, pleciony kocyk - no name, wynaleziony w sh (kosztował 8 zł) i poddany przeze mnie renowacji; teraz jak nowy :)
butla-termos - np. tu albo tu

Udanej, 
radosnej, 
kolorowej majówki 
dla Was!

czwartek, 18 kwietnia 2013

bright+warm. our life in colours

Nasze życie powolutku przenosi się z domu do ogródka :) Jestem stęskniona za różnorodnością - za zapachami i smakami, jak chyba każda "matka karmiąca". Ostatnio pokochałam cząber i czosnek staropolski. Dzięki nim podczas szykowania obiadu cały dom pachnie tak... tradycyjnie ;)
 
Niedźwiadek zażywa kąpieli słonecznych. Do wylegiwania się w naturalnym ciepełeku od swojego - wygodnego przecież - wózka woli jednak moje kolana.

czapa i kozaczki - no name, allegro.pl, sweterek - Gap

Na szczęście siedzenie i obserwowanie świata z wózka jest już do zaakceptowania. Stawiam plecki (bardzo lubię tę funkcję gondolki), a Niedźwiadek zapiera się nóżkami i ze swoją poważną miną strzela mi mały wykładzik ;P Z gestami typu: "tak, tak, do ciebie mówię, mamo" ;)

sweterek - Puddles'n'Bubbles, czapulka - pani Beata, legginsy - H&M, butki - spod igły 

Tymczasem J.J. doczekał się otwarcia okienka z lodami obok naszej piekarni i jest w związku z tym przeszczęśliwy. Już nie potrzebuje do tego śniegu, ani Mikołaja ;)

chusta - Troll, marynarko-bluza - allegro.pl, T-shirt - Mini Rodini, jeansy - Zara, półbuty - F&F (Tesco)

Mnie za to szczęście (to mini mini) przynoszą jak zawsze nocne zetpety. Właśnie skończyłam dzikie, azteckie trampy dla J.J.'a, których zapowiedź pojawiła się w poprzednim poście.



Urządziłam też nareszcie kącik dla Niedźwiadka. Brakuje jeszcze dwóch drobnych elementów, ale mam nadzieję, że i te się tu wkrótce pojawią. Póki co możecie zobaczyć moje drobne rękodziełka: pudełko na niemowlęce maskotki i drugie na chusteczki, oklejoną gwiazdkami literkę "B" i oprawione zdjęcia. Te urocze misiaki z turkusowymi wstążeczkami i noskami to dzieła Moniki i Ali, która ma kota


Wspominałam Wam w poprzednim poście także o przedwczesnych prezentach urodzinowych. Oto one - dwie cudowne, przepiękne pufy w moich ukochanych barwach! Ta malinowa jest z... Biedronki, fioletową wydziergała dla mnie pani Jola. Na kolażu możecie też zobaczyć, jak po raz kolejny podrasowaliśmy J.J.-owe krzesełko. Oraz fragment moich nowych, ukochanych spodni, w których pewnie przechodzę całą wiosnę, lato i pół jesieni.

Z góry (w zasadzie to "z dołu") przepraszam Was za ten misz-masz, ale w tym szalonym okresie ciężko o spójność i monotematyczność. Obiecuję za to, że następny post będzie bardziej poukładany.

wtorek, 16 kwietnia 2013

how to stay positive

Czasami udaje mi się zapomnieć o nieustannym zmęczeniu, bólu pleców, bólu blizny po cesarce, tym bałaganie, nad którym nie panuję i paru innych przypadłościach, typowych dla matek małych dzieci. Moją kotwicą w szczęściu są - oprócz moich mężczyzn, co oczywiste - takie drobiazgi, jak pierwsza kawa, wypita w altance, otulanie się ulubionym, długim swetrem, choć jeszcze śnieg się nie do końca rozpuścił, nowe spodnie, nowa lista pomysłów do zrealizowania, zapach mięty na kuchennym parapecie, wyrwany nocy moment na pomalowanie paznokci, wietrzenie domu na wskroś coraz cieplejszym powietrzem, popołudniowe zbieranie prania, które powiesiłam rano, przedwczesne, ale bajeczne prezenty urodzinowe oraz kolory, kolory, kolory. 
A co Was utrzymuje na powierzchni?



J.J.:
sweter, kalosze - Zara
bezrękawnik - Benetton
spodnie - Czesiociuch
czapka  - H&M
trampki in process - H&M plus wena twórcza matki ;)

Niedźwiadek:
sweterek - no name (z drugiej ręki)
body - Lindex
spodeny - H&M plus trójkąty by mama
butki - po J.J.'u

piątek, 12 kwietnia 2013

game's never over

Po tej przydługiej zimie, po tej nielekkiej ciąży, po okresie wzmożonego buntu czterolatka nareszcie czuję, że nasze życie powoli wraca do normy. Choć jest to już zupełnie inna norma niż kilka miesięcy temu ;) Nie tylko ze względu na Niedźwiadka. Także J.J. nie jest już tym samym małym chłopcem. Robi się z niego raczej duży chłopiec, z którym można funkcjonować bardziej po partnersku. Bardzo to miłe, ale i straszne jednocześnie. Zdaję sobie sprawę, jak szybko ucieka czas i co wraz z dorastaniem J.J.'a tracę bezpowrotnie. Choć oczywiście zyskuję też coś w zamian. Ale świadomość tego, jak ta maleńkość dzieci błyskawicznie przemija, sprawia, że próbuję się cieszyć Niedźwiadkiem na zapas jakby. Przecież zanim się obejrzę, i on będzie taki duży jak J.J., a ja znów zatęsknię za tym pięknym, niepowtarzalnym zapachem niemowlęcej główki.

W codziennym pośpiechu brakuje mi czasem momentów wolniejszych, spokojniejszych. Celebracji. Ale bywa też, że trafią się takie niespodziewanie, jak prezent niemal. Że otworzymy pudełko z nową grą tylko na chwilę, żeby sprawdzić, czy wszystko w nim jest i zaczniemy rozpakowywać, szykować elementy, segregować i w końcu... grać. Bo już się nie da powstrzymać, bo to fajne, bo obiad/zakupy/telefony/interesy/pranie - bo to wszystko może zaczekać. Musi zaczekać. Bo słyszę: 
- Mamo, i Bjunek z nami, i telaz Bjunek ucieka.    

J.J.:
sweterek szary - Zara
sweterek czerwony - FUB
spodeny - Czesiociuch
kapciuchy - zazzu

Niedźwiadek:
bluzeczka - Smyk