piątek, 20 czerwca 2014

photography for dummies (like me)

Usłyszałam kiedyś od osoby, która studiowała fotografię przez kilka lat, że w czasach, kiedy każdy ma lepszy lub jeszcze lepszy aparat, niemal wszystkim się wydaje, że są świetnymi fotografami. Pstrykałam wtedy amatorsko akty typowym 'Idiotenkamera' i otrzymałam propozycję wystawienia ich w galerii. Odmówiłam. Nigdy nie zamierzałam być i nie czułam się fotografem. Tak jak pisałam wcześniej - w porę odkryłam, że mam w sobie dość pokory, by powiedzieć: nie umiem, nie znam się, nie rozumiem i na to się nie porywam. Mam w najbliższej rodzinie dwójkę profesjonalistów, znam kilka naprawdę uzdolnionych w tej dziedzinie dziewczyn, zawodowczyń ;) Próbowałam nauczyć się czegoś od nich, pilnie słuchałam lekcji o przesłonach i balansie bieli. Niestety mój mózg się na tę wiedzę zablokował, a wszelkie samodzielne próby ustawiania manualnego aparatu, kończyły się... białymi zdjęciami w plamy ;) Poza tym dysponuję jedynie tym najgorszym z obiektywów (18-55), na który wszyscy pomstują. Cóż, może plusem tego, że żadnych liczbowych danych nie przyswajam, jest właśnie to, że się nimi też nie przejmuję. A jednak, jakimś sposobem, bez zmieniania sprzętu, bez zagłębiania się w ustawienia i bez profesjonalnych programów graficznych, sama widzę, że robię coraz lepsze zdjęcia. To jest oczywiście niezmiernie miłe, że i Wy zwracacie na to uwagę, że to doceniacie, ale w tym, że moja wiedza w zakresie fotografii nie zwiększyła się jakiś znaczący sposób od początku bloga, nie ma cienia kokieterii. Nadal uważam, że się na tym nie znam. Ale wierzę, że to nie aparat robi zdjęcie, a człowiek. Więc jedyne, czym mogę się z Wami podzielić w tym temacie, to są moje, bardzo subiektywne wnioski, płynące z kilku lat doświadczenia. 

1. Po pierwsze: praktyka. Brzmi banalnie, ale naprawdę tylko to działa. Im więcej zdjęć zrobimy, tym szybciej zauważymy, co jest nie tak, co możemy zmienić, czego już spróbowaliśmy i wyszło dobrze, a czego więcej próbować nie chcemy. Lepiej poczujemy własny aparat. Lepiej go poznamy. Warto strzelić kilka fotek tego samego na różnych opcjach automatycznych i zobaczyć różnice. Ja np. tak właśnie odkryłam, że w niektórych sytuacjach całkiem dobrze robi mi się fotki na 'makro' (kiedy chłopcy są w miarę spokojni i pozwalają mi się do siebie zbliżyć, kiedy chcę wyłapać szczegół ubrania lub tego, co trzymają w dłoniach), a w innych na 'landscape' (kiedy chcę uzyskać głębię fotografii, pokazać także drugi lub trzeci plan, uchwycić coś szerzej). W tych opcjach można zmieniać niektóre parametry. Ja zwykle zmieniam np. pole ostrości (najczęściej wybieram centralne dla obiektów w ruchu ;)). Z automatu jako takiego nie korzystam, choć bywa, że w pośpiechu wybieram tylko opcję 'bez lampy', a w reszcie zdaje się na aparat.


2. Światło to podstawa. Moim zdaniem to właśnie fajne światło często decyduje o dobrej fotografii. To wcale nie znaczy, że zdjęcie musi być jasne. Może być ciemne, ale z obiektem, uchwyconym w takim cieniu lub takim paśmie światła, że nie możemy od niego oczu oderwać. Dla mnie to magia. Dlatego nie robię zdjęć z lampą (chyba, że pod przymusem). Do tego trzeba mieć talent jeszcze większy. Wolę poczekać, wyszukać, zorganizować sobie takie doświetlenie, które doda zdjęciu tego uroku niż po prostu 'walnąć fleszem'. Nawet w naszym domu, w którym mamy dość ciemne pomieszczenia, kompletnie niefotogeniczne, można taką chwilę 'złapać'.


Nie bójcie się też robić zdjęć pod słońce. Czasami można uzyskać naprawdę ciekawy efekt. 


3. Trzeba wiedzieć, czego się chce. Możliwe, że powinien to być punkt pierwszy ;) Od tego, co się Wam podoba, jaka estetyka jest Wam najbliższa, co chcecie na zdjęciu widzieć, co przekazać lub zapamiętać - od tego zależeć będą wszystkie pozostałe wybory. Poszukajcie swojej inspiracji. Moją od dawna są blogi Minor De:tales oraz Bleubird, a od niedawna także: I want to be a fool oraz - wznowiony ku chwale ojczyzny :P - Jeremi na planecie Ziemia. Nie myślcie o babci i cioci, i co im pokażecie. Róbcie zdjęcia dla siebie. Pamiętajcie, że nie muszą być reportażowe, proporcjonalne i superostre (chyba, że tego właśnie WY chcecie). Dla mnie na przykład priorytet stanowią emocje. 


4. Kiedy już znajdziecie inspiracje, zdecydujcie się na własny styl. I trzymajcie się go. To mogą być podobne motywy, charakterystyczne, nietypowe ujęcia, kolorystyka, cokolwiek. Albo wszystko to na raz. Wypracowanie stylu na pewno trochę potrwa, będzie się w Was rodził metodą prób i błędów, ale warto. Także dlatego, że potem na stałe zmieni się Wasz sposób patrzenia przez wizjer w aparacie. Będziecie automatycznie wychwytywać to, co 'Wasze' w danej sytuacji. Nie musicie być obiektywni. Piękno jest subiektywne i macie prawo pokazywać własne!
Ja lubię graffiti, kolory, kontrasty, odpadający tynk lub farbę, prawie puste przestrzenie (place/ulice), emocjonalność zdjęcia. Tak na początek :)



5. Każde zdjęcie będzie wyglądać lepiej, jeśli zwrócicie uwagę na kilka spraw 'technicznych', jak horyzont, tło i spójność kolorystyczna. Dobór tła będzie poniekąd zdeterminowany przez Wasz styl. Jedni będą woleli siano, inni beton. Przede wszystkim patrzcie uważnie. Naprawdę łatwiej jest przestawić jakiś kwiatek wychodzący z głowy niż usuwać go potem w programie graficznym. Warto też poczekać na odpowiedni moment do pstryknięcia zdjęcia, kiedy np. nikt nie będzie przechodził lub słońce utworzy na ziemi jakiś fajny cień. 
Horyzont musi być poziomy. W większości przypadków. Czasami po prostu jest krzywy. Wtedy łapcie pion ;)
Spójność kolorystyczna bywa największym wyzwaniem. Zwłaszcza w miejscach publicznych. My chcielibyśmy mieć np. szaro-błękitną kompozycję, a tu akurat dwie wycieczki tęczowo ubranych przedszkolaków spacerują po placu. Nie wyprosimy ich przecież. Ale mamy dwie opcje: zrobić czarno-białe zdjęcie lub... odbarwić fotografię w programie graficznym, np. prostym w obsłudze PhotoScape. W ostatnim poście odbarwiałam np. to zdjęcie:


Dzięki tej funkcji kolory nie są jaskrawe, więc ich wielość nie rzuca się w oczy. Zdjęcie sprawia wrażenie bardziej 'spokojnego', przemyślanego. Przypadek sprawił, że przechodził obok nas pan w żółtej koszulce, która fajnie 'zagrała' z bluzą Niedźwiadka. Takie przypadki lubię i takie zdjęcie potem wybieram z tych kilku setek ujęć. 

6. Zdjęcia, które mają kod kolorystyczny lub jakiś powtarzalny (także przez swoje przeciwieństwo) motyw podobają nam się 'podświadomie'. Nie konsultowałam tego z żadnym psychologiem, ale lata obserwacji każą mi stwierdzić to z pewnością bliską 100%-owej. U mnie takie 'ujęcia' to najczęściej czysty przypadek, ale myślę, że można nad tym zapanować ;)

Przykłady: zagrajmy w czerwone ;)


7. Nie przesadzajcie z używaniem programów graficznych. Nie uratują zdjęcia. Mogą co najwyżej podkreślić jego charakter. Ale ten charakter musi tam już być. Na programach graficznych znam się tak samo jak na aparatach, czyli wcale, ale mam kilka ulubionych funkcji, z których korzystam w razie potrzeby. Jedną z nich jest wyrównanie, kiedy ten horyzont mi się jednak 'chybnie' ;) Czasami zdjęcie przycinam, czasami wyostrzam (ale staram się tego unikać, bo nie lubię efektu po), zwykle jednak zamiast wyostrzanie sięgam po podświetlenie w programie PhotoScape. Na tym właściwie kończy się mój repertuar środków. 

Przykład: zdjęcie z podświetleniem o wartości 50% i wyrównane. Ponieważ teren był górkowaty, równałam 'po wierzbach' ;)
 


Mam nadzieję, że trochę Wam-amatorom takim jak ja pomogłam. 
Przede wszystkim jednak liczę na to, że dodałam Wam wiary i motywacji do robienia dobrych zdjęć, do tego, żeby się brakiem wiedzy i sprzętu nie zrażać. Bo zdjęcia są dla nas i naszych dzieci, a nie my dla zdjęć :P
Jeśli macie jakieś pytanie, walcie śmiało.

15 komentarzy:

  1. Jako juz chyba nie amator moge tylko napisac ze trafilas w 10 tke. Praktyka czyni mistrza. Nie nalezy sie zrazac bo kazdy najlepszy nawet fotograf zaczynal od czegos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej, że ten post jest skierowany do amatorów :) Więc skoro najlepsi zaczynali od zera, to i my możemy!

      Usuń
  2. Fajny post! I zgadzam się zupełnie, szczególnie co do tego, że praktyka czyni mistrza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Praktyka czyni mistrza. Zdecydowanie. A tak jak piszesz to najważniejsze czego się chce. Dziś jestem świeżo po warsztatach foto z Olympusem. Były super. Choć podobno nie da się zrobić fajnych zdjęć automatem, ja jestem czasem z nich zadowolona, a czasem nawet bardzo. Choć fajny aparat z ustawieniami manualnymi marzy mi się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się zrobić dobre zdjęcie automatem, o ile dobrze się czuje ten automatyzm własnego sprzętu i wie się, co można na nim osiągnąć. Z ustawień manualnych ja pewnie nigdy nie nauczę się korzystać, więc marzenia o nowym aparacie byłby jak marzenie ślepca o nowych okularach ;)

      Usuń
  4. Tak czytam i myślę. Nie jestem fanem kopiowania, to nie dla mnie. Oglądam najlepsze zdjęcia, mistrzów fotografii. Szukam inspiracji w kolorystyce, ujęciach, kadrowaniu. Otwiera oczy i obiektyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem fanem kopiowania, dlatego wyraźnie rozdzieliłam szukanie inspiracji i pracę nad własnym stylem.
      Masz rację, że różne punkty widzenia otwierają nam oczy. To jest właśnie siła czyichś zdjęć. Jedna na nas zadziała, inna nie.
      Ale w końcu i tak trzeba robić swoje.

      Usuń
  5. Jeszcze nie wiem czego chcę i nie mam do końca własnego stylu, ale resztę już chyba mam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ponoć przez pierwsze 10tyś zdjęć człowiek uczy się aparatu, ustawień, siebie. O'żesz, jeszcze trochę przede mną :)
    Ale zgadzam się z Tobą, że to nie aparat robi zdjęcie. Oko trzeba sobie wyćwiczyć w tym co chce się uchwycić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyćwiczyć oko - dobrze powiedziane :D

      Usuń
  7. Bardzo fajny post - bez nadęcia. Taki po prostu, dla prostych ludzi, jak my :))) Jest dokładnie tak, jak piszesz! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaszczyt, naprawdę, że tak piszesz. Uwielbiam twoje zdjęcia :)

      Usuń
  8. Ja niestety nie umiem fotografować czystych kolorów, jak np. czerwony, żółty, kiedyś taki turkus-petrol miałam to za nic nie wychodziło, ciągle niebieski, cokolwiek bym nie ustawiała i zmieniała.... robię głównie zdjęcia w domu i tu mam problem z tłem - mam trochę miejsca w salonie, ale tam kolor ścian dobija każde zdjęcie... szukanie szukanie szukanie ciągle:) Lubię Wasze zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A jakiego aparatu i obiektywu używasz? Bo uwielbiam twoje zdjęcia. Są niesamowite.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze opinie :)