piątek, 24 stycznia 2014

the book with a hole

W poniedziałek J.J. miał lekki katarek, ale ponieważ we wtorek i środę jego grupa grała przedstawienie dla babć i dziadków, posłaliśmy go do przedszkola mimo wszystko. Oczywiście wynikiem naszej decyzji teraz przeziębienie sięgnęło zenitu i błyskawicznie przeskoczyło także na Niedźwiadka. Może macie jakieś sposoby na izolację rodzeństwa, na skuteczne wyegzekwowanie zakazu całowania się i wymieniania obślinionymi resorakami/pieluszkami/kawałkami banana lub ciastka/tubkami maści wszelakiej maści itd.? Chętnie skorzystam z rad w tym zakresie, bo moje dzieci kochają się i ciągną do siebie jakoś szczególnie wtedy, kiedy akurat obojgu gile wiszą do pasa :/
Na dworze pięknie. Słońce świeci, śnieg się skrzy, aż żal mnie ściska, że nie korzystamy. No, ale -13 to raczej nie jest temperatura spacerowa, zwłaszcza dla takich kichaczo-kaszlaczy. Więc sobie tylko wyglądam tęsknie za okno. O nudzie jednak mowy nie ma. Ja już chyba kiedyś pisałam, że nie wiem, co to znaczy - 'nudzić się' i moje dzieci też nie wiedzą. Dom w czasie ich choroby wygląda oczywiście jak po przejściu tornada, ale mniej więcej po 6-8 godzinach przestaję się tym przejmować i myśleć wyłącznie o tym, kto to potem posprząta :P
Hiciorem jest u nas ostatnimi czasy 'Książka z dziurą' (do kupienia np. TU), którą młody dostał od Mikołaja ;) J.J. jest niezmordowany w wykorzystywaniu jej, codziennie ma nowe pomysły i zaskakuje mnie swoją kreatywnością. Zwykle 'przerobienie' wszystkich stron zajmuje nam godzinkę-półtorej, a mimo to, kiedy kończymy, słyszę: 'To co? Od początku?'








bluzka - Bobo Choses % (via I dream Elephants)
kamizela - Girl2Girl (allegro.pl)
portki - Hobibobi
skarpetki - Pepco

16 komentarzy:

  1. My Jeszcze nie kupiliśmy...chociaz już ją kilka razy w koszyku miałam i z niej rezygnowałam.
    PS. Sposobu na izolację brak....u nas od wtorku katar, lekki kaszel....razy trzy....dzieci i ja....póki co leczymy się tym co mamy...mam nadzieję że obejdzie się bez antybiotyku..poprawa już jest:))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Super książka, przyznam, że wcześniej jej nie znałam, jak i połowy dziecięcej literatury:) Sposobów na izolację nie mamy, ale i u nas jakoś nie ma problemu o dziwo, że jeden od drugiego przejmuje przeziębienie. Kuba jest raczej odporny, to Franio częściej coś łapie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka książka-zabawka :)
      A Wam dobrze, u nas zawsze sztafeta.

      Usuń
  3. No ja też juz robiłam kilka podejść do tej książki ale jakoś tak zawsze znalazła się jakaś, zeby tę wyprzedzić. No ale chodzi za mną chodzi...;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a liczyłam wczoraj na Twoje torby...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet sobie zapisałam, żeby pamiętać. I pamiętałam, ale od środowego popołudnia siedzimy murem w domu i nie miałam nawet chwilki na zakupy. A torby leżą w kuchni i czekają :(

      Usuń
  5. Ale super ta książka ;D pierwszy raz widzę, ale bardzo mi się podoba:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialna sprawa!!! Do tej pory w ogóle nie słyszałam o takich rzeczach… a tu taki bajer ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bluzka świetna i oczywiście z działu Little Ladies, i drugie oczywiście - wykupiłaś rozmiar ;) Moja mała niestety nie występowała dla dziadków, bo zapalenie ucha nie pozwoliło na śpiewy. Panie we łzach ;) A ja na kolejnym zwolnieniu. No cóż - u nas zarażanie następuje w drugą stronę - maluch zaraża starszaka :) Ale tu chyba należy się cieszyć - oznacza to, że mają bliski kontakt ze sobą, co przy tak dużej różnicy wieku, nie zawsze jest oczywiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że Little Ladies :) Kliknęłam przez markę :D Moim zdaniem jest unisex. To męski kapelusz, zresztą!
      Mówisz, żeby się cieszyć z zarażania? ...
      :P

      Usuń
  8. U nas to samo, jak jedno chore to i drugie :) A miłość i całowanie z katarem to podstawa :))))))))) U nas dwa dni w przedszkolu to średnio 2 tygodnie choroby :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale świetna ta książka, tak prosta a genialna :D nie widziałam jej wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam od dawna Wasz blog, ale nigdy się nie udzielałam;( Ale dziś nie mogę nic nie napisać;) Tak bardzo mi się ta książka spodobała, że muszę ją mieć!!! A raczej mój syn;) Jest bardzo kreatywna i mi samej w głowie mnóstwo pomysłów wpadło oglądając Wasze zdjęcia co do wykorzystania jej.
    Sposobu na rozdzielenie Twojej cudnej dwójki nie podam, bo sama mam niestety tylko jedno dziecię;( Pozdrawiam
    centrumwszechswiata.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze opinie :)