wtorek, 12 listopada 2013

good fellow

Kiedy w rodzinie pojawia się drugie dziecko, nie ma opcji, żeby nie zaszły pewne zmiany w układzie sił. Nawet jeśli wydaje nam się, że jako mamy zrobiłyśmy, co w naszej mocy, by przygotować pierworodnego na rodzeństwo, dobrze wiemy, że nie da się dziecka zaprogramować na miłość bez zazdrości czy poczucia odrzucenia. My-dorośli też nie zawsze lubimy zmiany i nie na wszystkie potrafimy się pozytywnie nastroić, pomimo świadomości, że są nieuchronne lub 'na lepsze'. Dla dziecka każda zmiana to ogromny stres. 
Dlaczego o tym piszę? 
Bo coraz częściej słyszę i obserwuję, jak starszy brat syczy na młodszego tylko dlatego, że tamten miał czelność się urodzić, jak mama z dzieckiem przy piersi mówi do koleżanki 'ten to jest grzeczny, wynagrodzi mi wszystko, bo tamten mój pierwszy to był koszmar' albo do swojego starszego dziecka 'wyjdź, bo karmię'. Więc sobie myślę, gdzie i kiedy ja popełnię błąd. Psychologiem nie jestem, książek o wychowaniu nie czytałam, coś muszę zepsuć, prawda?
I pewnie w końcu coś sknocę.
Ale stan na dziś jest taki, że J.J. jest wspaniałym bratem (ba! ostatnio domagał się, żebym JEMU urodziła jeszcze trzech braci). Chcę wierzyć, że w znacznym stopniu dzięki temu, że od samego początku wrabiam go we WSPÓŁUDZIAŁ.    
Miał prawo się przytulać do mojego ciążowego brzucha, wyczekiwać ruchów, gadać do niego. Swoistym rytuałem stało się odgrywanie rólek: J.J. mówił do Niedźwiadka w brzuchu, po czym odwracał się do mnie plecami i odpowiadał zmienionym głosem już jako Niedźwiadek. Chodziło głównie o wyrażenie zgody na coś, na co ja się nie zgadzałam. Tym sposobem J.J. wykorzystywał brata do swoich celów, jeszcze zanim ten się urodził ;) Teraz wygląda to tak, że szepce coś Niedźwiadkowi do ucha, potem podstawia swoje ucho pod jego buźkę, po czym relacjonuje mi przebieg owej konspiracyjnej 'rozmowy'.
J.J. pomagał skręcać łóżeczko, testował wózek, wybierał kolor rajstopek. Bardzo przeżywał pobyt Niedźwiadka w szpitalu i to, że miał zastrzyki, że coś go bolało, że płakał. Często sam także zaczynał płakać w takich chwilach. Teraz przybiega, bierze buźkę Niedźwiadka w swoje dłonie i mówi: 
- No, nie płacz już, nie płacz. Ja tu jestem.
Kiedy karmiłam Niedźwiadka, J.J. kładł się na moich plecach, kiedy usypiałam - tak samo. Od początku powtarzamy mu, jak go kochamy - my i jego mały braciszek. Czasem odpowiada tylko: 
- No, wiem, wiem.
Ale innym razem, kiedy Niedźwiadek zaśmiewa się głośno z jego wygłupów, stwierdza radośnie:
- Ale on mnie kocha, co?!
Selekcjonuje mu zabawki. Wie, jak wygląda znaczek, informujący o tym, że zabawka nie nadaje się dla dzieci poniżej lat 3 i konsekwentnie tego zakazu przestrzega. Pozwala jednak Niedźwiadkowi bawić się swoimi resorakami, jeśli tylko ten ma smoczek w buzi. Wtedy wiadomo, że ich nie obślini :)
Kibicuje jego rozwojowi. Cieszy się z każdego stania i każdego kroczku. Chwali Niedźwiadka za bycie 'dzielnym'. 
Opowiada wszystkim, że ma brata. Nawet obcym ludziom na ulicy, w sklepie, na poczcie.
Bywa zazdrosny. Nie o mnie, nie o tatę. O wózek, kiedy jest zmęczony. O biszkopty, kiedy zostanie ostatni. O uwagę gości. 
Kilka dni temu podczas spotkania w większym gronie, znalazłam J.J.'a płaczącego na łóżku w pokoju kuzyna. Zapytałam, dlaczego jest smutny.
- Nikt się ze mną nie bawi. Wszyscy patrzą na dzieci (oprócz Niedźwiadka był tam jeszcze jeden malutki chłopczyk) - powiedział.
- Może ja się z tobą pobawię - zaproponowałam.
- No, coś ty, mamo! Jesteś za duża! - oburzył się.
- Buuuu. Ze mną też nikt się nie chce bawić - udałam, że jest mi równie przykro, jak jemu wcześniej.
Roześmiał się. 
Więc i ja się roześmiałam.

Wybaczcie mi ten przydługi post, ale musiałam to zanotować. Żeby pamiętać, jak było. Przed tym wielkim błędem, który w końcu popełnię ;)













bluza (fan-ta-sty-czna!) - Jollygoodfellow Crafts  
spodnie - KappAhl
czapa - Reserved (dział damski) plus neonowe nitki by mama
trampki - Okaidi

22 komentarze:

  1. Piękna ta miłość między Twoimi chłopakami!
    I to Twoja i Twojego męża zasługa! Teraz zbieracie owoce Waszej pracy z JJ'em :)
    Pozdrawiam ciepło :)
    ps. Bluza superowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Miło usłyszeć to od mamy dwójki. Napisz, jak to jest u Was, jakie Ty masz 'sposoby'.
      Bluza wymiata - fakt :D

      Usuń
  2. U nas na razie mały jedynak, ale mam nadzieję, że jak kiedyś nasze rodzinne stadko się powiększy, to Franek będzie podobnie reagował na młodsze rodzeństwo! To prawda, to tylko Wasza zasługa, a w błędach nie ma nic złego, w końcu na nich się człowiek uczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą nauką to prawda. Inaczej nie wchodzi :)

      Usuń
  3. Witam,
    genialny, mądry, prawdziwy tekst ... z chęcią go przeczytałam ... Sama jestem mamą jedynaka ( ma dopiero 1,5 roku), ale jeśli będę miała to szczęście postarać się dla niego o rodzeństwo ... przypomnę sobie Twoje słowa. Również uważam, że warto zaangażować dziecko w opiekę nad nowym członkiem rodziny.
    Oj tak - bluza rządzi !!!!

    pozdrawiam
    Darka

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny tekst :) ja sobie myśle, ze najlepsza droga to `wrabianie` starszaka we wszystko co sie z `młodym` robi. Nawet jako obserwatora, ale tak aby czuł się częścią tej nowej całości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O - to to! Żeby właśnie czuł się częścią całości. Dokładnie tak samo jak przedtem. Co z tego, że całość nieco większa ;)

      Usuń
  5. świetnie sobie radzisz, nam nie do końca udało uniknąć się zazdrości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze wszystko przed nami, jak sądzę... :/

      Usuń
  6. Prawidłowe podejście...ja się strasznie martwiłam jak to będzie bo Wikusia jeszcze nie wiele rozumiała...Braciszka kocha nad życie...i broni go w każdej sytuacji:) Niestety teściowa czasem wchodzi w paradę ze swoimi tekstami typu: mamusia zajmuje się malutkim Fanusiem nie ma dla Ciebie czasu, nie przeszkadzaj...daj mu to on jest mały (nie cierpiałam tego argumentu bedąc dzieckiem...sama go nie używam...przynajmniej staram się)....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak! Babcie to mają taką 'ciężką' litość czasem do wnucząt :/
      Jak mąż raz wypalił: 'nie przeszkadzaj', to J.J. był w takim szoku, że poszedł płakać do siebie do pokoju :/

      Usuń
  7. Świetnie się czytało i równie dobrze oglądało. Niezmiennie podziwiam twoją wyobraźnię w zestawianiu ubrań:-). Mam nadzieję, że gdy przyjdzie ten czas, gdy Janek zostanie starszym bratem, będę umiała być równie mądrą mamą.Na razie z lubością przyglądam się jego radości przy spotkaniach z siostrą cioteczną(5lat), albo wujkiem(6) i ciocią(3). A tak w ogóle to śmiać mi się chce z blogów parentingowych prowadzonych przez rodziców 1 dziecka... bo to mało reprezentatywna próbka zważywszy na to, że człowiek jest stworzeniem stadnym;-). Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, nieee. Można być superrodzicem jednego dziecka.
      Wcale nie czuję się mądrzejsza z dwójką, tylko doświadczam nowego i dzielę się :)

      Usuń
  8. To zacznę od spraw przyziemnych:-) GENIALNA BLUZA! Już się zaczaiłam na ich poduszkę z sowami:-)

    Każdy z nas jakieś błędy popełnia, popełni...ale w tej chwili lepiej skupić się na tym ilu błędów nie popełniłaś:-) to dlatego JJ tak bezpiecznie czuje się w tym układzie. O emocjach starszaka pisałam tutaj: http://evelio-ciezarowka.blogspot.com/2013/10/wyobraz-sobie.html Wierzę, że gdy dam Kubusiowi tyle miłości i uwagi, ile we mnie sił to wszystko będzie dobrze. Wystrzegam się jak ognia tekstów: to przez Ciebie płacze, cicho bo śpi, je itp., nie płacz bo Kamilek się z Ciebie śmieje, oddaj mu swoje zabawki. Jak na razie wychodzimy z tej próby zwycięsko:-) I cieszę się, gdy widzę takie pozytywne przykłady jak u Was! P.S. długi post długi komentarz:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się wystrzegam takich tekstów. Zapadają głęboko. Jeśli mówię: bądź cicho, to od razu tłumaczę dlaczego - że np. teraz Niedźwiadek jest zmęczony i sobie zaśnie, a jak zaśnie, to będziemy mogli bezpiecznie ułożyć puzzle itd. No i do Niedźwiadka mówię tak samo, żeby J.J. wiedział, że jest równouprawnienie, więc np. mówię: 'teraz twój starszy brat chce mieć chwilkę spokoju, może będziesz ciszej, żeby mógł obejrzeć bajkę?' ;)
      P.S. Lubię długie komentarze :D

      Usuń
  9. Świetnych masz tych chłopaków!! :) Marzy mi się, żeby w przyszłości Fifi też miał takie nastawienie do młodszego rodzeństwa, które mam nadzieję, że się pojawi :)) A czapę mam dla siebie taką samą (nooo bez neonowych nitek)!! :)) Jest rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyj sobie neonowe nitki, będzie super!
      Życzę Ci tego, czego Ty sobie życzysz :)

      Usuń
  10. Świetna stylizacja :)
    a co do rodzeństwa- ja mam trójkę dzieci w wieku 2, 5 i 6 i pół. Starsze nie pamiętają świata bez siebie, ale zgodnie cieszyli się na przybycie najmłodszej, pomagali we wszystkim podobnie jak Ty opisujesz, wciąż się przytulają, wyznają sobie miłość, cieszą się ze swoich sukcesów. nigdy nie wprowadzamy między nich żadnej rywalizacji, stawiamy na pomoc i współpracę. na razie- uff, udaje się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co piszesz o wprowadzaniu rywalizacji - jak ja dobrze to znam! Pewnie dlatego wystrzegam się tego jak ognia :/

      Usuń
  11. Jak ja Ci ogromnie dziękuję za ten wspaniały wpis. Dla mnie to strzał w 10,bo akurat jestem na etapie rozważania kolejnego maluszka. Pragnę tego, jak niczego innego w świecie,ale okropnie boję się tego, jak to będzie. U Was jest cuuuuudownie. Aż się wzruszyłam...JJ nie dość, że tak prześliczny, zawsze cuuudownie ubrany, to jeszcze tak ciepły i kochany.To prawdziwy dar od Boga tak cudowne dzieci. No ale jakie dzieci może mieć taka fantastyczna mama, jak nie cudowne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Marto. Każda z nas jest fantastyczną mamą dla swoich dzieci. W każdym razie robimy, co w naszej mocy :*

      Usuń

Dziękuję za Wasze opinie :)