Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DOŚWIADCZENIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DOŚWIADCZENIA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 grudnia 2018

preschool crisis management - 10 steps


Kryzys przedszkolny dopada większość dzieci i - powiedzmy to sobie od razu - jest zupełnie normalną, zdrową reakcją. Nawet te maluchy, które cały wrzesień i październik biegały co rano z radością do swoich placówek, mogą mieć "gorsze dni", szczególnie w tych miesiącach, kiedy dni stają się krótkie i to odczuwalnie. Naszą rolą jako rodzica jest przede wszystkim dać im do zrozumienia, że nie ma w tym niczego złego i mają prawo tak właśnie się czuć. Przecież i my, dorośli, choćbyśmy nie wiem jak bardzo uwielbiali swoją pracę, miewamy leniwe poranki i chwile, w których marzymy tylko o tym, by zwinąć się ciaśniej w kołdrę i zapomnieć o obowiązkach, prawda? Wtedy wszelkie "musisz, musisz" i inne bezkompromisowe teksty działają na nas raczej jak płachta na byka niż pozytywna mobilizacja. 
Podobnie jest z dziećmi. 
Największą różnicę robi Wasza EMPATIA. Sama widzę ogromną zmianę w reakcjach Niedźwiadka, odkąd zamiast mówić z automatu coś w rodzaju "no, dawaj, wstajemy, idziemy, bo się spóźnimy", przyłączam się do jego marudzenia: "och, mi się też dzisiaj nie chce wstawać z łóżka, jest tak ciepło i przyjemnie, ale kurczę strasznie chce mi się siku... a tobie? pójdziemy razem do łazienki?". To jest takie proste i w sumie logiczne - bo kiedy na wstępie jesteśmy po tej samej stronie barykady, znacznie łatwiej się nam współpracuje. 

A oto 10 naszych niezawodnych sposobów na kryzys przedszkolny.
Większość z nich to właściwie prewencja, co oznacza, że działają przez regularne stosowanie, ZANIM do kryzysu dojdzie, nierzadko przez powtarzanie razy milion. 

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

life with Highly Sensitive Child - mum's toolbox



O Wysoko Wrażliwych Dzieciach (ang. Highly Sensitive Child) i doświadczanych przez nie emocjach pisałam na długo, zanim w ogóle poznałam ten termin. Działałam wtedy jeszcze trochę po omacku, intuicyjnie i nie do końca świadomie, że takich dzieci jak J.J. jest naprawdę sporo (wg szacunków ponad 15%!), a nadwrażliwość jest dziedziczną cechą układu nerwowego i temperamentu. Fakt, że w zachowaniach J.J.'a rozpoznawałam siebie wiele mi na początku ułatwił, a i teraz pomaga mi rozumieć go lepiej niż ktokolwiek inny. Choć teraz staram się również mocno, by inni rozumieli go przynajmniej na przyzwoitym poziomie. Pojęcie WWD jest nowe, bo nowe są odkrycia, dotyczące zjawiska, które dotąd traktowano raczej jak "dziwactwo" danego dziecka. Cieszę się, że to się zmienia i że dzięki kolejnym badaniom pojawia się literatura fachowa na ten temat, a co za tym idzie - publikacje w mediach i rosnąca świadomość społeczeństwa, że te "dziwne" dzieci są jednak zupełnie normalne, nawet jeśli "inne". 

Po wskazówki, jak postępować, pomagać i rozmawiać z wrażliwcami, odsyłam Was do poprzednich wpisów, choć pewnie będę jeszcze nie raz uzupełniać swoją wiedzę i repertuar metod, i dzielić się tym z Wami na bieżąco, zwłaszcza że proces dorastania to w przypadku hiperczułych dzieci okres, kiedy nawet sprawdzone, skuteczne techniki będą wymagały korekty. W najbliższym czasie planuję napisać dla Was post o ogromnej sile samoświadomości i sposobach na jej budowanie u młodego człowieka. 

Dziś jednak chcę poruszyć kwestie raczej pomijane w temacie - kompetencje matki WWD. Bo te stają się z czasem wyjątkowo wyspecjalizowane, jak narzędzia dentysty czy chirurga. I nie mam tu na myśli wyłącznie skilli wychowawczo-organizacyjnych, ale głównie - społeczne. Jednocześnie bowiem, przy całym tym wysiłku i podczas tego niejako "szkolenia", które nam dziecko funduje, borykamy się z problemem, uwierającym nas nieraz znacznie dotkliwiej niż jakiekolwiek "trudy macierzyństwa". A mianowicie: z kompletnym brakiem zrozumienia i choćby prób empatii ze strony innych ludzi, w tym także - niestety - tych nam bliskich oraz - tu może nawet bardziej niestety - tych, u których szukamy profesjonalnej pomocy. 

Bycie mamą Wysoko Wrażliwego Dziecka to dar i wyzwanie. 
Wielki dar. 
Wielkie wyzwanie.
I całe mnóstwo pracy.
Na wyposażeniu startowym mamy zwykle tylko MIŁOŚĆ. Tak, to już dużo, ale jednocześnie bardzo, bardzo mało, biorąc pod uwagę, o ile więcej wrażliwiec od nas potrzebuje. Niezbędne będą także: 
  • INTUICJA
  • SPOKÓJ 
  • BOGATY SŁOWNIK
  • MOCNY KRĘGOSŁUP
  • ZDROWY EGOIZM
  • POCZUCIE HUMORU
  • WIELKI TYŁEK
Tak - moim zdaniem - wygląda solidnie wyposażona  
SKRZYNKA Z NARZĘDZIAMI dla MATKI WRAŻLIWCA 

piątek, 1 czerwca 2018

THE ONE best gift for your kid


Zawsze piszę o tym, że nie chce się powtarzać, ale tym razem powtórzę się świadomie i jeszcze będę to bezczelnie celebrować: nie ma lepszego prezentu, który możemy dać dzieciom niż nasz CZAS. To wcale nie powinien być prezent, ale - nie oszukujmy się - na co dzień mamy go jak na lekarstwo, czy tego chcemy, czy nie, dlatego od święta KONIECZNIE odstawmy wszystko inne na boczny tor i bądźmy obecni, bez telefonu, telewizji, znajomych i innych rozpraszaczy, ale przede wszystkim BEZ LIMITU.
Co powiecie na to, by zrobić z tego tradycję?

środa, 25 kwietnia 2018

safety first


Teoretycznie każdy z nas wie, że dzieci powinny podróżować samochodem, bezpiecznie zapięte w fotelikach. Kiedy są małe, dwoimy się i troimy, by wybrać model, który spełnia najwyższe standardy i w dodatku jest dla malucha wygodny, bo przecież wiemy, że nie będzie w nim wyłącznie spokojnie siedzieć, ale też jeść, spać i tańczyć makarenę, a może nawet próbować się z niego wydostać niczym Houdini z brzucha wieloryba (wiecie - żeby alarm w aucie nawet nie pisnął). Im jednak starsze dziecko, tym bardziej odpuszczamy. Nie zwracamy już tak bacznej uwagi na to, czy pasy są poprawnie zapięte, ba! coraz częściej pozwalamy na to, by jeździło w ogóle bez fotelika. Na własne oczy widzę, jak wielu rówieśników J.J.'a podróżuje w ten właśnie sposób, a - żeby była jasność - młody ma aktualnie 142 cm wzrostu i jest najwyższy w klasie, tymczasem zgodnie z przepisami obowiązuje granica wzrostu i jest to dopiero 150 cm! To, że jedziemy "tylko ze szkoły do domu" czy "tylko do sklepu" nie ma żadnego znaczenia. 
Są tylko trzy sytuacje, które stanowią wyjątek od tej zasady: 
1. Kiedy dziecko ma więcej niż 135 cm wzrostu i waży więcej niż 36 kg. 
2. Jeśli ma zaświadczenie lekarskie o przeciwwskazaniu do stosowania fotelika. 
3. Jeśli jedzie jako trzecie dziecko, przy czym pozostała dwójka podróżuje w fotelikach. 
W każdym z tych przypadków dziecko musi mieć jednak bezwzględnie zapięte pasy.  
 
Co słyszę, kiedy pytam dlaczego? Żadnej z tych odpowiedzi.

wtorek, 17 kwietnia 2018

how to make relocation easier for kids - 7 IMPORTANT TIPS

Przeprowadzka to dla dziecka ogromny stres – w tej kwestii nie ma sensu się oszukiwać i lepiej zmierzyć się z tym faktem wcześniej niż później. Wcześniej – bo można dziecko na to wydarzenie naprawdę przyzwoicie przygotować. Choć może warto, żebym wspomniała też od razu o tym, że każde będzie przeżywać taką zmianę inaczej, mniej lub bardziej (zwykle im starsze, tym bardziej), dłużej lub krócej, a wszelkie metody, o których Wam opowiem, będzie trzeba prawdopodobnie modyfikować właśnie pod te indywidualne potrzeby. 
*
My nie przeprowadziliśmy się daleko, zaledwie kwadrans piechotą od naszego domu, ale dla dzieci to oznaczało i tak, że:
  • tracą (bezpowrotnie) swój pokój,
  • tracą (na pewien czas) swój ukochany ogród, huśtawkę, piaskownicę i Klub Łobuzów,
  • rozstają się z częścią (całkiem sporą) swoich rzeczy,
  • będą o ten kwadrans i kilka ruchliwych ulic dalej od kolegów i przyjaciół,
  • zmieni się droga do szkoły/przedszkola i inne drobne nawyki, jak np. zakupy w pobliskim sklepiku czy rysowanie kredą po ulicy.
To wszystko składa się na Wielką Zmianę w ich życiu, a tym samym zupełnie normalne jest, że ich poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji chwieje się w posadach jak nigdy dotąd. Zresztą, kurde, moje też się chwieje i wcale nie jest mi łatwo wziąć to wszystko na klatę, więc doskonale rozumiem wszelkie lęki, niepewność i zagubienie chłopaków (J.J.'a przede wszystkim). Od samego początku było dla mnie jasne, że chłopcy będą potrzebować z naszej strony wielkiego wsparcia, tym może nawet większego, że miejsce, w którym teraz mieszkamy, jest jednak „na chwilę” i choćby tylko z tego względu nikt z nas nigdy nie będzie się tu czuł całkiem „jak u siebie”.

W temacie „PRZEPROWADZKA: JAK WSPIERAĆ DZIECKO?” jest jeden najważniejszy element -

piątek, 2 marca 2018

let's read about love


Miłość.
Odkąd mam dzieci, mówienie "kocham cię" przychodzi mi bardzo łatwo. Wam też? Pewnie tak. Bo to, że kochamy swoje dzieci, jest naturalne, oczywiste i nie wymaga żadnych nadprzyrodzonych wysiłków ani dogłębnych analiz. To jednak wcale nie znaczy, że jest proste. O, nie! Zwłaszcza, kiedy niemal co dzień mierzymy się z sytuacjami, w których mielibyśmy raczej ochotę odwrócić się na pięcie i wyjść lub zachowaniami, których nie akceptujemy. Dzieci niemal codziennie wystawiają naszą miłość do nich na wiele prób, testują ją, bo tak bardzo potrzebują wiedzieć, że jest ponad wszystko - nawet naszą złość i daleko poza granice naszej tolerancji - że nie stawia im warunków, żadnych. Sęk w tym, że choćbyśmy się nie wiem jak starali i udowadniali, że tak to właśnie działa, miłość pozostanie trudna do pojęcia. Właśnie dlatego, że niczego nie chce w zamian, że wybacza, że nie mija z czasem - a to wszystko odróżnia ją od innych znanych dziecku uczuć. 
Dziś chcę Wam pokazać kilka książek o miłości, które pomogą Wam rozmawiać o niej z dziećmi, nawet maluchami, wyjaśniać na przykładach, bardzo zresztą znajomych, a może też - nauczą Was wyrażać ją w inny niż dotąd sposób.
//Po kliknięciu w tytuł otworzy Wam się strona sklepu, w którym daną pozycję kupicie najtaniej.//

poniedziałek, 8 stycznia 2018

2018: chasing a dream


Szykują się wielkie zmiany.
.
Już za kilka tygodni będziemy musieli spakować w kartony cały nasz dobytek, ostatnie 17 (!) lat wspólnego życia. Umieścić w nich setki książek i klocków Lego. Rozkręcić wszystkie meble z Ikei, kupowane za pierwsze oszczędności, spadki i wygrane w teleturniejach. Zdjąć ze ścian obrazy i zdjęcia. Rozebrać i wynieść na dwór naszą ostatnią w tym domu choinkę. Odłączyć pralkę, którą braliśmy na raty, tacy z siebie dumni - bo tacy się czuliśmy dorośli. Ten stary dom był naszym pierwszym wspólnym domem, pierwszym domem naszych dzieci, a moim duchowym - pierwszym w ogóle, bo wcześniej nigdzie nie czułam się "u siebie". Pożegnanie z nim okazuje się trudniejsze niż sądziłam i wiem już, że wyleję morze łez, kiedy zaczniemy ostateczną demolkę. Zresztą pewnie nie tylko ja.

środa, 8 listopada 2017

difficult emotions



Doświadczamy ich codziennie - trudnych emocji. Nie ma od nich ucieczki i - co więcej - są zupełnie naturalne, a przede wszystkim - potrzebne! Gniew odczuwają już 3-4 miesięczne maluchy, podobnie jak smutek. Lęk pojawia się ok. 6. miesiąca życia. 
Po co nam one? Do ochrony naszych granic!
Zupełnie poważnie. 
Każda z tych emocji to nic innego, jak "alarm", że dzieje się coś, czego nie możemy lub z różnych powodów nie chcemy zaakceptować, ba! mamy do tego pełne prawo.

wtorek, 17 października 2017

10 steps to raise a confident kid






Żadne dziecko nie rodzi się pewne siebie. To, że niektóre wydają się mieć większe predyspozycje do wychwytywania na swój temat raczej tych budujących opinii niż inne, to wypadkowa wielu czynników. Nawet jednak dziecko, które w każdej pochwale wietrzy podstęp i każde swoje drobne niepowodzenie traktuje jak koniec świata, można pewności siebie... nauczyć! Czy może trafniej - da się tę pewność u niego wyćwiczyć. Tak samo jak można wytrenować optymizm czy empatię. Nie liczcie jednak na to, że zmiana nastąpi szybko, możecie dostrzec ją za rok, dwa, albo przekonać się dopiero za lat dwadzieścia, że faktycznie zrobiliście jako rodzice dobrą robotę w tym zakresie. Moja świadoma praca z J.J.-em trwa (tak, wciąż trawa i będzie pewnie trwała, dopóki nie wyprowadzi się z domu, a może i dłużej) ponad trzy lata, jej pierwsze, raczej drobne efekty zaczęłam zauważać dopiero półtora roku temu, większe - widzę od kilku miesięcy. Piszę to, żebyście widzieli, że metody, które za chwilę opiszę, to nie magiczne zaklęcia, a długofalowa inwestycja. 
Ale w sumie... co nią nie jest w macierzyństwie?

Tyle tytułem wstępu, teraz przechodzimy do konkretów: 

10 NIEZAWODNYCH SPOSOBÓW 
NA WYCHOWANIE CZŁOWIEKA, KTÓRY ZNA SWOJĄ WARTOŚĆ

piątek, 29 września 2017

7 books to like school

Oczywiście nie są to książki, które w magiczny sposób sprawiają, że dzieci zaczynają kochać szkołę, ale z całą pewnością pomagają w rozmowach o problemach, typowych dla większości uczniów, zwłaszcza w pierwszych klasach, szeregują je na ważne i mniej ważne, oswajają z tym, co może wydawać się straszne, nadają kontekst albo pozwalają złapać potrzebny dystans. Nie tylko dziecku.
 

piątek, 15 września 2017

school breakfast ideas


Zacznę od tego, że praktyka czyni mistrza. Zanim sami się o tym przekonacie, możecie gołym okiem zobaczyć różnicę między pierwszymi śniadaniami, które szykowałam dla J.J.'a, a kolejnymi. Schemat komponowania ich pozostał właściwie ten sam: danie główne - przekąska + napój, dostosowuję jednak ilość i skład do bieżących potrzeb J.J.'a. W tym roku jego poranne posiłki stały się bardziej pożywne, są też coraz częściej - na jego prośbę - ciepłe. O tym, jak mądrze wybierać produkty i przekąski, pisałam w tym poście, a o regułach komponowania szkolnych śniadań przeczytacie więcej tutaj.
Dziś mam dla Was kilka nowych propozycji i wskazówek, dzięki którym to, co włożycie dzieciom do lunchbox'a, będzie nie tylko wartościowe, ale także zostanie z całą pewnością... zjedzone. 

wtorek, 12 września 2017

seaside, part II

Ostatnie już foto-wspomnienia z wakacji. Ponieważ nie mamy zbyt wiele wspólnych rodzinnych zdjęć, tradycyjnie robimy sobie jedno podczas wyjazdu nad morze (w tym roku zaszaleliśmy i mamy dwa). Stawiamy aparat na beczce, koszu na śmieci albo falochronach, ustawiamy samowyzwalacz na 10 sekund i biegniemy w miejsce, zaznaczone na piasku. Nie ma opcji, żeby ktoś nie zrobił dziwnej miny, nie zamknął oczu lub się jakoś nie wygiął, ale z dziećmi powtórka akcji nie wchodzi w grę, i między innymi dlatego uważam te chwile za wyjątkowe. Poza tym właśnie takie pamiątki lubię najbardziej - te roześmiane buzie, skrzywienia, rozwiane włosy, wypieki i nieustanny ruch, który często uniemożliwia mi złapanie ostrości. Moja mama narzeka czasem, że nie ma "normalnych" zdjęć wnuków, ale za to ma ich na zdjęciach dokładnie takich, jacy są na co dzień, prawda?

piątek, 8 września 2017

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

back to school - 10 THINGS you can't forget

Wrześniowe emocje zmieniają się u mnie z roku na rok. Najpierw był lęk, potem radość, zmiksowana z niepewnością, teraz - nie mogę się już doczekać, kiedy chłopcy wrócą do szkoły i przedszkola, serio, tak bardzo potrzebuję kilku godzin ciszy! Ale dziś nie o tym. Mam dla Was za to listę:

10 SZKOLNYCH i kilka przedszkolnych NIEZBĘDNIKÓW

1.DOBRE NASTAWIENIE

To naprawdę najważniejsze, co jako rodzice możemy dać dziecku na drogę. Opisywałam już kiedyś, jak ja to robię. Na naszej półce z książkami już w lipcu wylądował też "Benek i spółka" (link) - idealna książka dla ośmio-dziesięciolatków, w przezabawny sposób opisująca szkolną codzienność. Polecam Wam ją gorąco.

2.PODRĘCZNIKI I LISTA WYPRAWKOWA

Podręczniki i ćwiczenia dzieci (przynajmniej te w młodszych klasach) dostają w szkołach. Lista z wyprawką jest zaś zwykle dostępna w sekretariacie szkoły i moim zdaniem nie ma sensu kupować przyborów, dopóki nie będziecie mieć jej przed oczami, bo - UWAGA - każda szkoła ma inne wymagania, np. co do ilości sztuk plasteliny lub farb, co do grubości kredek i ołówków (tak czy siak przyda się jednak podwójna temperówka!), długości linijki, czasami nawet co do marki danych przyborów. Także teczki do zadań domowych czy innych przedmiotów niektóre klasy kupują dla wszystkich dzieci takie same, a decyzje w tej kwestii zapadają dopiero po pierwszym zebraniu.
Za to zeszyty kupujemy przez cały rok, kiedy po prostu wpadną nam w oko, więc mamy ich zawsze pod dostatkiem.
Pamiętajcie też o okładkach! Najlepiej przezroczystych, foliowych. Książki, ćwiczenia, zeszyty noszone w te i we wte bardzo się niszczą. Bez okładek szybko będą pozadzierane na rogach, mało estetyczne i mało wygodne w użytkowaniu. 

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

pictures from green heaven

Zapraszam na drugą porcję naszych mazurskich zdjęć (pierwszą, wraz z opisem biwaku z dziećmi i linkiem do podnamiotowego niezbędnika, znajdziecie post wcześniej). Zakochajcie się w tym miejscu, bo warto 💚💚💚

piątek, 4 sierpnia 2017

somewhere in Masuria

Pisałam Wam o Swaderkach już w tamtym roku. Nie mogliśmy w to miejsce nie wrócić. Jeśli lubicie takie klimaty: dziką przyrodę (kuny i wydry podchodziły nam pod namiot, a maleńkich żabek były dosłownie setki), lasy pełne grzybów, jagód i malin, rybaków i błoto (sporo błota) - Wam również spodoba się to miejsce. Co robić z dziećmi na biwaku, pytacie nieraz. NIC. Serio. Nie musicie robić niczego nadzwyczajnego, bo zajęcia znajdą się same. Wystarczy pilnować, by maluchy nie spadły z pomostu, a starszakom od czasu do czasu odplątać żyłkę lub odczepić haczyk, wbity w deski lub w... tropik. I kroić kanapki, całe mnóstwo kanapek (ta fucha na szczęście u nas przypadła babci). Z całą resztą świetnie poradzą sobie same. Przygotowałam się oczywiście psychicznie na bieganie za nimi i łagodzenie sporów, które mogłyby się skończyć pchnięciem do jeziora, i nie pomyliłam się, a jednak udało mi się też przeczytać 3 książki (po ok. 400 stron każda), co jest nie lada osiągnięciem i świadczy mocno na korzyść tego typu wakacji.
Jeśli zdecydujecie się na taki wyjazd, pamiętajcie, że biwak to miejsce, gdzie dzieciom WOLNO: 

poniedziałek, 17 lipca 2017

CAMPING with kids - TOP 10 most important THINGS TO TAKE

Biwakujemy co roku. Wakacje pod namiotem to jedno z naszych ulubionych wspomnień z dzieciństwa i chcemy takie same dać dzieciom. Jezioro, błoto, ryby, gromada rówieśników, ognisko co wieczór - to dużo wrażeń i jeszcze więcej pola do popisu dla dziecięcej wyobraźni i żywiołowości. Kiedy byłam młodsza, nie myślałam wcale o niedogodnościach takiego sposobu wakacjowania, o bezpieczeństwie czy higienie, teraz łapię się na tym, że w pierwszym rzędzie sprawdzam teren właśnie pod tym kątem, a zaczynając pakowanie po brzegi uzupełniam naszą kosmetyczko-apteczkę. Prawdę mówiąc, po wielu latach doświadczeń mam już w głowie całą listę niezbędników.

TOP 10
- co KONIECZNIE zabrać na biwak z dziećmi

wtorek, 11 lipca 2017

30 BEST things to do on VACATION close to home, part II

Kolejna porcja pomysłów na lato, spędzane blisko domu.
Pierwsza część bardzo Wam się spodobała, zwłaszcza nr 1 na naszej liście. Mam nadzieję, że do końca wakacji skorzystacie ze wszystkich podpowiedzi i będziecie bawić się świetnie!

wtorek, 4 lipca 2017

30 BEST things to do on VACATION close to home, part I

Wakacje w domu nie muszą być nudne! Chociaż moim zdaniem trochę jednak powinny (o tym zaraz). Często piszecie pod naszymi zdjęciami, że nasze życie wygląda na nieustanną sielankę i pytacie, jak to możliwe, a my po prostu spędzamy dużo czasu na dworze. Najwięcej jak się da, prawdę mówiąc. Niezależnie od pogody, pory roku i natłoku zajęć. Kalendarzowe wakacje to czas, kiedy wyciskamy z doby jeszcze więcej, bo też i dni są dłuższe, i logistyka jakby łatwiejsza, kiedy nie wiszą nade mną żadne plany lekcji, warsztatów czy treningów. 

Lubimy oczywiście podróżować, jak wszyscy, ale wcale wyjeżdżać nie trzeba, żeby ciekawie spędzić te letnie miesiące. Podpowiadam Wam, co robić z dziećmi podczas przydomowych wakacji. 

czwartek, 22 czerwca 2017

back to Poznań

Spontan, brak planu, mapy i stosownej pogody - to już chyba stałe elementy naszych wypraw, ale nie mamy na co narzekać. Jesteśmy zaprawieni w boju i gromadzimy kolejne fajne wspomnienia, a tych nigdy za wiele. Chłopcy przepadli kompletnie, teraz uwielbiają Poznań jeszcze bardziej - miłych ludzi, piękne fontanny i to, że wszędzie się dojedzie tramwajem, bez korków - więc domagają się częstszych powrotów, ale obstawiam, że sąsiedzi mojego brata mogą mieć w tej kwestii jednak odmienne zdanie. 
W tym poście przeczytacie, gdzie nas nogi (i owe tramwaje) zaniosły poprzednim razem, dziś

POZNAŃ z DZIEĆMI - dokąd warto pójść
część II