czwartek, 10 grudnia 2015

a little bit of magic

Strasznie dawno nie byliśmy na naszej dzikiej plaży nad Wisłą. Dojazd na nią nie jest łatwy, a pogoda jeszcze go utrudniała, ale w końcu zwyciężyła tęsknota. I dobrze się stało. Bo piękniejszego zakątka chyba prędko nie znajdziemy. Macie takie swoje magiczne miejsca?
Przy okazji pokazuję Wam pomysł na zaskakujący, a przy tym praktyczny prezent: dmuchajkę marki Pilch (do kupienia m. in. TU). To taka niepozorna drewniana zabawka ze słomką i styropianową piłeczkę. W słomkę się dmucha, a piłeczka wiruje w powietrzu. Czysta magia! Kupiliśmy od razu dwie, żeby organizować między sobą zawody. Na czas. Albo na wysokość piłeczkowych lotów. Dmuchanie w dmuchajkę to jednak nie tylko fajna zabawa, ale i sprytne ćwiczenie logopedyczne - bardzo ważne dla J.J.'a, który wciąż ma problemy z niektórymi dźwiękami. Przy okazji J.J. ćwiczy także płuca, co przy jego kiepskich wynikach spirometrii (efekt wcześniactwa) jest nawet milion razy ważniejsze. Póki co jestem zachwycona i liczę na wymierne efekty przy kolejnym badaniu. 


dinobluzy chłopaków - Kukukid
spodnie - Maybe4Baby
czapa J.J.'a - Cropp
czapa Niedźwiadka - Molo
komin Niedźwiadka - Ant 
buty J.J.'a - Mrugała
buty Niedźwiadka - H&M

2 komentarze:

  1. Ja też kupiłam dmuchajkę z powodów logopedycznych, ale polecam wszystkim, bo to świetna zabawka dla każdego dziecka. Pierwsze moje skojarzenie, kiedy zobaczyłam, jak działa, to "czary". Piłeczka unosząca się w powietrzu wygląda jak że sztuczek magika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też widzimy w tym magiczną sztuczkę :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze opinie :)