wtorek, 4 sierpnia 2015

#offline

Im J.J. jest starszy i im szersze jest grono jego kolegów, tym więcej wysiłku kosztuje nas tłumienie jego fascynacji technologiami: komórką, laptopem, tabletem, a przede wszystkim grami. Gdziekolwiek nie pojedziemy, zawsze znajdzie się jakieś dziecko, uzbrojone w stosowny sprzęt i chętne do dzielenia się swoimi wirtualnymi sukcesami. Zawsze też - prędzej czy później - otacza je wianuszek ekranowych gapiów. Walczymy jednak dzielnie, by J.J. nie był jednym z nich. Na szczęście obserwujemy podobne zmagania i u innych rodziców, więc wspólnie udaje dość szybko - póki co, zapewne :/ - skierować uwagę dzieci na to, co się dzieje w realu. Bardzo bym chciała, by ten stan utrzymał się jak najdłużej: by rysowanie kredą, bitwy na statkach-materacach, wyławianie pereł, szukanie skarbów w tajemniczym domu czy przeprawa przez bagna na oswojonym krokodylu za każdym wygrywały w starciu z polowaniem na telefoniczne zombie.     
































kąpielówki - Kidscase via Groshki
czapka i daszek - Miamija
portki Niedźwiadka: zielone - Kidsmuse, czarne - PifPaf, w rybki - Oshkosh, szare - Zara
bluzy Niedźwiadka: niebieska - Mini Rodini via Gałązki, zielona - Bobo Choses
t-shirt - Troizenfants
portki J.J.'a: w rybki - That Way, szare - Dlatego, morskie - Czesiociuch
bluzy J.J.'a: Kukukid i Bobo Choses
t-shirt - Kidsmuse
walizka-wilk - Janod

7 komentarzy:

  1. Coś o tym wiem. mamy znajomych ,których syn (9 lat) nie wyjdzie z domu nie uzbrojony co najmniej w dwa sprzęty do grania, oglądania itp. Kiedyś na wspólnym wyjeździe z okazji Dnia Dziecka jako jeden z prezentów było to, że nie będzie musiał wychodzić na dwór (czytaj będzie mógł cały dzień siedzieć w domku i grać). Dla mnie kiedyś byłaby to największa kara. Dodam tylko, że było mnóstwo miejsca do biegania, trampolina do skakania, były inne dzieci, jednym słowem było co robić. Masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Dla wielu dzieci zaczyna być karą wyjście na dwór i zabawa na świeżym powietrzu. Wszystko je nudzi, a nie mają pomysłów na nic: ani co narysować, ani kogo poudawać. Dla mnie to straszne. Dla J.J.'a ten świat wydaje się ciekawy, bo jest inny, bo go nie zna. Ale na szczęście daje się jeszcze dość łatwo odciągnąć.

      Usuń
  2. Bardzo ważny temat poruszyłaś. Tymek przebywa sporo z kuzynem, dwa lata starszym, którego cały świat kręci się wokół gier. I niestety, syn mój też zaczyna chcieć grać. Oczywiście chcieć, to nie znaczy móc i zabraniam, by zbliżał się do elektronicznych sprzętów, ale mam świadomość tego, że kiedyś zacznie się mocno buntować. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dorośli, rodzice nie widzą, jaką krzywdę robią własnym dzieciom / wnukom, zapędzając je do tego wirtualnego świata, żeby mieć na chwilę święty spokój. Jak ograniczają ich wyobraźnię, jak wpędzają je w uzależnienie. Obserwuję i żal mi tych rodziców, dzieci także, ale to właśnie ci rodzice kopią pod sobą dół, w który sami kiedyś wpadną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się tego buntu. Z drugiej strony mam nadzieję, że "czym skorupka za młodu", czyli że nigdy jednak nie będzie miał wystarczająco silnej potrzeby przebywania w cyberświecie.

      Usuń
  3. Mój synek ma 6 lat i nie ma ani laptopa,ani psp ani tabletu. Może jestem wyrodna ale uważam że nagra się za wszystkie czasy jak będzie starszy. Owszem zauważam różnicę wśród równolatków - szczególnie na urodzinach bo Mój zostaje w tyle w grach o walkach, wyścigach itp. Od czasu do czasu w jakaś niedzielę gra. Jakieś 2 godziny ale to tak z 3 razy w miesiącu. Uwielbia budować z lego i nieskromnie powiem że jest mistrzem w wymyślaniu i układaniu swoich budowli. Potrafi zachwycić się gąsienicą lub innym robalem. Potrafi i lubi rysować. A gry??? Będzie jeszcze czas. Najpierw literki, czytanie i pisanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym czytała o J.J.'u.
      Sama pozwalam mu na grę online raz na 2-3 tygodnie, ale pomimo entuzjazmu na początku, widzę, że nudzi go to już po 15-20 minutach i w końcu sam zajmuje się czymś innym.

      Usuń
  4. Moi chłopcy nadal wolą wyjście na rower, czy deskorolkę od gier komputerowych. Szalenie mnie to cieszy, choć przyznam spotkałam się z tekstem: "to On (mowa o siedmiolatku) nie ma jeszcze tableta?". Ano nie ma. Czasem zagrają online w jakieś gierki, ale to nadal wyjście na podwórko jest najlepszą zabawą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze opinie :)