wtorek, 21 lipca 2015

#online

Zazwyczaj lubię media. Trochę dlatego, że głupio nie lubić, jak się jest z zawodu dziennikarką ;) Ale lubię też siłę ich rażenia w kwestiach ważnych, obowiązek brania strony tego słabszego, choćby absurdalnie i bez zdania racji. Lubię to, jak za ich pomocą ludzie się jednoczą i w błyskawicznym tempie zbierają grosz do grosza, by uratować komuś zdrowie, czy nawet życie. Lubię społeczności i wirtualne kumpelstwo, bezinteresowne okazywanie sobie sympatii przez zupełnie obcych ludzi. Lubię blogowanie, nie tylko swoje ;) Uwielbiam mieć szybki dostęp do wiedzy, móc wszystko sprawdzić, zarówno największą rybę świata, jak i wakacyjny rozkład jazdy kolejki podmiejskiej. Lubię też to, jak media się zmieniają: że stały się prawdziwym narzędziem wolności i demokracji - bo są dla każdego i wypowiedzieć się w nich może każdy. Niestety wolność i demokracja zrównuje w prawach ludzi mądrych i głupich, a tych drugich bywa więcej, a z pewnością tym drugim się znacznie częściej wydaje, że mają coś ważnego do powiedzenia. Więc gadają. I wylewa się hejt na zmarłą młodo i z nieznanych przyczyn blogerkę, na nastolatka, który się nie dopasował do kolegów, w końcu na dziennikarza, którego dziecko zginęło w tragicznym wypadku. Wszystko to w ciągu zaledwie miesiąca. Są wakacje, dużo wolnego czasu, młodzi robią to z nudów, dla beki, ale przecież niczego to nie tłumaczy. Bo nawet żart czy prowokacja ma swoje granice i z pewnością jest nią realna krzywda drugiego człowieka. Jak zapewne wielu z Was, myślę o tym i wciąż zadaję sobie pytania: dlaczego tak się dzieje? kto i gdzie popełnił błąd? gdzie się podziała empatia, wrażliwość, zwykła kindersztuba? jakieś podstawy człowieczeństwa? jak mogę uchronić przed tym moje dzieci? 
Opisywałam Wam kiedyś nasze sposoby na trenowanie empatii. Wciąż je praktykuję, w różnych formach, i wciąż jestem zdania, że przynoszą świetne efekty. Im J.J. jest starszy, tym bardziej obawiam się jednak, że bycie dobrym człowiekiem postawi go automatycznie na słabszej pozycji w grupie. Z drugiej strony liczę na to, że równie automatycznie znajdzie podobnych znajomych. Ale ochrona przed bezczelnością i agresją w realu wydaje się i tak łatwizną, w porównaniu z tym, co dzieje się w sieci. Jak się bronić na tym polu? J.J. póki co z Internetu nie korzysta, trzymam go jak najdalej od komputera w ogóle, ale w końcu się z tym zetknie i powoli próbuję mu tłumaczyć, że online obowiązują takie same zasady jak offline: że trzeba przede wszystkim szanować drugiego człowieka. To, że go nie widzimy, że nie może spojrzeć nam w oczy, że dzielą nas często wielokilometrowe odległości, że bywa osobą publiczną (a mimo to wciąż ma prawo do prywatności!), że się od nas znacząco różni - NIC nie daje nam prawa zachowywać się wobec niego inaczej niż gdyby stał przed nami twarzą w twarz. 
Myślę, że z czasem powiem mu też, że przed hejtem da się obronić tylko w jeden sposób: brakiem reakcji. Jako matka chciałabym, żeby to wystarczyło. Jako dziennikarka, wiem, że ktoś i tak zareaguje, bo nic tak nie nakręca newsa jak emocje, a nic tak nie nakręca emocji jak soczysty hejt. Niestety. 

Więc tak. Są dni, kiedy nie lubię mediów i smutno mi z tym.
Na szczęście jako blogerka offowa, mogę być raczej offline. I moje dzieci też :)
     



Chusto-apaszki na głowach chłopaków to moje tegoroczne odkrycie w La Millou. Nie mam pojęcia, jak to możliwe, że wcześniej mi ten dział w ofercie umknął. Jestem nimi zauroczona, podobnie jak chłopcy. Chwilowo to ich ulubione nakrycie głowy, a na pewno jedyne, którego nie rzucają w krzaki po 10 minutach spaceru ;) No, i te wzory!

J.J.:
bluza - Popupshop via Tuliluli
szorty - R.e.b.u.s via Stylepit
trampki - Zara

Niedźwiadek:
legginsy - Mini Rodini via Tuliluli
trampki - Converse

siatki na motyle vel. robale vel. rybki i wszystko, co udaje rybki - Tiger Store

2 komentarze:

  1. Ha! :) Właśnie w ostatnim czasie temat hejtów w sieci mnie goni. Wśród moich znajomych ostatnio dużo takich dyskusji, fejsbuk to dosłownie wylęgarnia hejtów, więc oglądam je codziennie, a teraz Ty też o tym piszesz. Zastanawiam się cały czas skąd to się bierze. Mogłabym sobie zadawać takie górnolotne pytania: skąd w ludziach tyle agresji? Wiadomo, że w każdym z nas ta agresja gdzieś się znajduje, te tłumione emocje itd. Sama w sobie dużo jej widzę, ale nadal to nie pomaga mi zrozumieć dlaczego ludzie dają sobie pozwolenie na jechanie po drugim człowieku, bo wydaje im się, że coś wiedzą lepiej, że znają się lepiej, albo że czegoś po prostu by nie zrobili. Mam wrażenie, że społeczeństwo staje się coraz bardziej ograniczone w kwestii poznania samego siebie. Mam takie nieodparte wrażenie, że gdybyśmy choć trochę lepiej zdawali sobie sprawę z tego jacy sami jesteśmy, nie ocenialibyśmy tak łatwo i tak bezlitośnie.
    P.S Pozdrawiam po długiej nieobeności i w końcówce ciąży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alexandra, brakowało mi ciebie! Trzymam kciuki za szczęśliwe powitanie maluszka :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze opinie :)