czwartek, 24 stycznia 2013

big brother preview

Od niedzieli walczymy z gorączką. Do porodu został właściwie tydzień i bardzo bym chciała, żeby do tego czasu J.J. znów tryskał energią, miał apetyt i nie kaszlał jak szalony pies przy furtce ;) Żeby po prostu był zdrowy i gotowy na przyjęcie braciszka. Tymczasem oboje spędzamy większość dnia w pozycji horyzontalnej, niestety, pocieszając się kolejnymi kubkami kakao i snując wizje tego, jak wkrótce będzie funkcjonować nasza rodzina. J.J. - pomimo tego, że jest taki słabiutki - próbuje dzielnie forsować swoje ustalenia, np. co do tego, że jest za mało miejsca dla Niedźwiadka na kanapie w salonie i jedyna opcja to umieszczenie go na dywanie obok, łaskawie jednak na kocyku i poduszce, albo że trzeba będzie kupić na zapas bardzo duuuużo mleka dla Niedźwiadka, żeby mu rósł brzuszek, albo że smoczek i karuzelka są bezsprzecznie dobrami wspólnymi. Oj, tak. Szykuje się mój synek dzielnie do swojej nowej, wielkiej roli. Jak to się wszystko ułoży, okaże się oczywiście dopiero w praktyce, ale póki co jestem z niego dumna, że już tak dużo rozumie i jak sobie to wszystko próbuje w główce poukładać. 



bluza - Zara 
spodeny - nowy nabytek z Miszko Maszko
skarpetki w drzewka - Calzedonia
getry - moje

Zdecydowałam się skorzystać z możliwości, jakie daje prowadzenie bloga i podjąć się testowania produktu, więc spodziewajcie się całego mnóstwa przesłodkich postów na temat... naszego nowego wózka ;) A tak serio - przyjechał do nas właśnie wczoraj i sprawił, że J.J. ożywił się na cały wieczór. Pomimo temperatury i innych niedogodności dosłownie rzucił się go składać, co było tym bardziej ujmujące, że robił to z pełną świadomością bycia starszym bratem, który się przysłuży młodszemu. Przynajmniej na początku. Bo kiedy wózek stanął już przed nami w całej okazałości, J.J. doszedł jednak do wniosku, że póki dzidzi nie ma, pojazd będzie się idealnie nadawał do innych celów...


wózek - Navington Cadet (na razie jedyne, co o nim myślę, to: UWIELBIAM ten kolor!)

21 komentarzy:

  1. Jak to dobrze mieć starszego brata:)))
    A wózek ma fajne kolory...takie nie do końca typowo chłopięce a więc suuuper...nasz mały mężczyzna będzie jeżdził w liliowo-fioletowej furze...odziedziczona po siostrze:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że podobny kolorek rządzi :P

      Usuń
  2. Takiego zastosowania jeszcze nie widziałam, ale przyznam, że całkiem rzeczowe :-). Cieszę się, że wózek zdążył przed pasażerem ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też się cieszymy :) Oby dotrwał do przyjęcia pasażera po takiej eksploatacji ;)

      Usuń
  3. Duzo zdrowka dla JJ'a!!!
    Kolor wozka obledny!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. wózek fantastyczny, kocham takie kolory !!!! a Wam zdrówka życzę....i dużo siły dla Mamusi :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę dużo zdrówka!!
    Śliczny macie kubeczek, idealny na kakao:)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. jej, tylko tydzień:)
    Za chwilkę kolejny prześliczny chłopczyk pojawi się na swiecie:))) nie mogę o tym myśleć bez wzruszenia:*
    JJ nieźle kombinuje:D Uwielbiam Go:D
    Kochana oby wszystko przebiegło tak, jak sobie to wymarzyłaś:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrówka dla Jonaszka! Dużo!! Toż to za chwilę wielki moment i zmiany, zmiany! :) Wózek bardzo fajny, kolor odważny! U mnie pewnie mąż by zaprotestował, zbyt babski :> Ale koniecznie napiszcie jak wózeczek będzie się sprawdzał w praktyce :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż "przekabacony" na fiolety, turkusy i wszelkie odmiany paprykowego różu. Już nie protestuje, he he.

      Usuń
  8. nie bój żaby... Sara urodziła się jak wszyscy byliśmy chorzy... łącznie ze mną... w szpitalu mój kaszel było chyba słychać wszędzie... :))) młody da radę, nawet jeśli starszy jeszcze trochę będzie niedomagał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, oby! Bo się właśnie okazało, że to zapalenie płuc :/

      Usuń
    2. nie mam doswiadczenia z zapaleniem pluc, zycze powrotu do zdrowia!

      Usuń
  9. Rola starszego brata łatwa nie jest, więc pewnie będzie różnie, bo już tak po prostu jest ale miłość braterska to coś fantastycznego. Dobrze, że J.J. stawia pewne warunki czy obmyśla co i jak. Przecież nie może pozwolić bratu wejść sobie na głowę :))) Kolor wózka rzeczywiście piękny. My mieliśmy inglesinę i byłam bardzo zadowolona. Mam nadzieję, ze Wasz wózek też świetnie się sprawdzi. Pozdrawiam ciepło :) Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że kombinuje. To dla mnie sygnał znaczy, że sobie poradzi, że się odnajdzie w nowej sytuacji.

      Usuń
  10. Ułoży się, ułoży! Zobaczysz! ;-)

    Zdrówka dla JJ'a i trzymam kciuki za Ciebie, za Was! ;-)
    Buziaki! :-*

    OdpowiedzUsuń
  11. wózek ma pasować do stroju i nastroju mamy, prawda? Dlatego mój jest szaro-czarny, żeby się nie gryzł ze wszelkimi kolorami jakie noszę wiosna i latem, a śpiworek pasuje do mojego kożuszka;-). A zastosowanie wózka przez JJ-a dobre, i dobrze, że kombinuje,że myśli też o sobie, bo z bratem przecież będzie musiał się wszystkim dzielić. A co do miłości braterskiej... Ja ze starszą 2 lata siostrą, mojego 4 lata młodszego brata tak kochałyśmy, że jak się uczył mówic, to przez rok mówił o sobie w rodzaju żeńskim. A potem było wzajemne tłuczenie, bo babcia kazała młodszemu we wszystkim ustępować. Prawdziwa miłość zakwitła, gdzieś w okolicach pełnoletności brata, jak nasza siostra się wyprowadziła, on potrzebował pomocy z matematyką... i takie tam;-). Więc nie mów do JJ, że ma ustępować bratu i chwal go dużo. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taki chytry plan, żeby właśnie nie musieli się dzielić wszystkim i żeby każdemu dać jak najwięcej jego własnej przestrzeni. A za każdym razem, jak mam na końcu języka upomnienie o ustąpienie, przypominam sobie taką sentencję: "Mądry głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda" ;)

      Usuń
    2. Jakby byłą taka funkcja, to zaznaczyłabym 'lubię to'. A że nie ma, to jeszcze skrobnę, że moja ciocia ukochana, której za młodu z siostrą pod drzwiami listy wkładałyśmy, żeby nas do pokoju wpuściła, jak ona się do matury uczyła, ta ciocia ma 5 dzieci. I jak się jej dziś w pewnej sprawie radziłam, to stwierdziła, że z każdym kolejnym było coraz lepiej. Mój chrześniak Antoś (5 lat) opiekuje się swoją siostrzyczką (2 lata) tak, że chociażby dla niego warto było się decydować na tą najmłodszą;-). Bo starsze rodzeństwo to już bez entuzjazmu podchodziło do niemowlaka w domu;-)

      Usuń

Dziękuję za Wasze opinie :)